}

36,90 zł

Dublet (książka+ebook)

22,95 zł

Ebook

27,00 zł

31,37 zł

Oprawa miękka

36,90 zł
X
 ości

31,37 zł

Oprawa miękka

36,90 zł

22,95 zł

Ebook

36,90 zł

36,90 zł

Dublet (książka+ebook)

Wydanie: I
Data premiery: czerwiec 2013
Format: 145x205 mm
Formaty ebook: EPUB MOBI
Zabezpieczenia ebook: watermark
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 472
ISBN: 978-83-08-05117-7
Przeczytaj fragment

PDF

Czytaj

Pobierz fragment
Opis
Człowiek bez k- ości , realia współczesn- ości , wiele możliw- ości… Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza – laureata Paszportu Polityki – o zagmatwanej naturze relacji międzyludzkich, pełnych gier i...

Zobacz więcej

Człowiek bez k-ości, realia współczesn-ości, wiele możliw-ości…

Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza – laureata Paszportu Polityki – o zagmatwanej naturze relacji międzyludzkich, pełnych gier i sądów. Czasem pół-, a czasem serio. I bardzo dobrze. Bardzo.

Kot Bury zdechł. A to dopiero początek zamieszania… Maja oskarża Szymona o romans. Ninel, która dla swojej matki wciąż jest Kubą, wiąże się z Norbertem, poznanym po konkursie drag queens. Ten jednak od lat kocha się w Krzysiu, którego związek z Andrzejem stanął właśnie pod znakiem zapytania.

Jak zrozumieć człowieka, który wykasował profil na facebooku? Czy warto słuchać rad zachłannej tchórzofretki? Czy żona może polubić kochankę męża? W końcu – co może łączyć małżeństwo, gejowską parę, mężczyznę zupełnie pozbawionego owłosienia oraz kobietę o niejednoznacznej tożsamości? Wbrew pozorom –bardzo wiele…

 

Jeżeli jedziecie Państwo autobusem lub pociągiem i widzicie przed sobą kogoś, kto czyta właśnie ości, to jest więcej niż pewne, że ma na twarzy wymalowany wspaniały, szczery i piękny uśmiech! Ja dziś tak mam! Ość w dom, humor w dom! 
 

Maciej Stuhr


Jakkolwiek to zabrzmi, jest to książka wyjątkowo soczysta. A jednocześnie tak gorąca, że aż parzy.

Michał Nogaś


Powieść dostępna również w wersji ebook.

 

zwiń
Zobacz również
  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: twarda

  • Oprawa: twarda

Opis

Człowiek bez k-ości, realia współczesn-ości, wiele możliw-ości…

Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza – laureata Paszportu Polityki – o zagmatwanej naturze relacji międzyludzkich, pełnych gier i sądów. Czasem pół-, a czasem serio. I bardzo dobrze. Bardzo.

Kot Bury zdechł. A to dopiero początek zamieszania… Maja oskarża Szymona o romans. Ninel, która dla swojej matki wciąż jest Kubą, wiąże się z Norbertem, poznanym po konkursie drag queens. Ten jednak od lat kocha się w Krzysiu, którego związek z Andrzejem stanął właśnie pod znakiem zapytania.

Jak zrozumieć człowieka, który wykasował profil na facebooku? Czy warto słuchać rad zachłannej tchórzofretki? Czy żona może polubić kochankę męża? W końcu – co może łączyć małżeństwo, gejowską parę, mężczyznę zupełnie pozbawionego owłosienia oraz kobietę o niejednoznacznej tożsamości? Wbrew pozorom –bardzo wiele…

 

Jeżeli jedziecie Państwo autobusem lub pociągiem i widzicie przed sobą kogoś, kto czyta właśnie ości, to jest więcej niż pewne, że ma na twarzy wymalowany wspaniały, szczery i piękny uśmiech! Ja dziś tak mam! Ość w dom, humor w dom! 
 

Maciej Stuhr


Jakkolwiek to zabrzmi, jest to książka wyjątkowo soczysta. A jednocześnie tak gorąca, że aż parzy.

Michał Nogaś


Powieść dostępna również w wersji ebook.

 

Multimedia

"ości" Ignacego Karpowicza

Recenzje czytelników (7)
Dodaj recenzję
Autor: Wywiad z portalu dwutygodnik.com 02-07-2013
Wieloznaczność niepokoi. A skoro już ludzie zapłacili 40 złotych, to chcą wiedzieć, kto zabił, czy wampir kocha Beę, no i jak z tą miłością. Zasięg oddziaływania takiej literatury jak „ości” jest...
pokaż więcej


Wieloznaczność niepokoi. A skoro już ludzie zapłacili 40 złotych, to chcą wiedzieć, kto zabił, czy wampir kocha Beę, no i jak z tą miłością. Zasięg oddziaływania takiej literatury jak „ości” jest równy zeru.



Cały wywiad czytaj na dwutygodnik.com.


zwiń
Autor: Fragment wywiadu z Ignacym Karpowiczem na portalu kultura.onet.pl 11-06-2013
Świat przestaje być światem stworzonym przez, oględnie mówiąc, "białego mężczyznę z wąsem". Cieszy mnie zmiana norm. Nowy świat jest sprawiedliwszy i uczciwszy. Pozwala godnie lub przynajmniej godniej żyć także...
pokaż więcej


Świat przestaje być światem stworzonym przez, oględnie mówiąc, "białego mężczyznę z wąsem". Cieszy mnie zmiana norm. Nowy świat jest sprawiedliwszy i uczciwszy. Pozwala godnie lub przynajmniej godniej żyć także niemężczyznom, ludziom niebiałym i niewąsatym. Chodzi tu przede wszystkim o to, jak silniejsi traktują słabszych. Zmiany, o których mówię, umożliwiają ekspresję słabszym i mniejszym, czyli tym wszystkim, którzy nie mieli dotychczas szans, aby być sobą...



Przeczytaj wywiad z Ignacym Karpowiczem na portalu Onet.pl


zwiń
Autor: Jaroslaw Czechowicz, recenzja z portalu artpapier.com 11-06-2013
„Ości” koncentrują się na wyjątkowo wyrazistych bohaterach, którym paradoksalnie daleko do wyrazistości, gdy mówią o emocjach albo informują o braku/nadmiarze pragnień i doznań. Świetnie zarysowani i do...
pokaż więcej


„Ości” koncentrują się na wyjątkowo wyrazistych bohaterach, którym paradoksalnie daleko do wyrazistości, gdy mówią o emocjach albo informują o braku/nadmiarze pragnień i doznań. Świetnie zarysowani i do ostatniej strony nieprzewidywalni, wikłają się w zależności, które ich samych przerastają, dając mimo wszystko poczucie spełnienia.



Pełną wersję recenzji czytaj na artpapier.com


zwiń
Autor: Sławomir Domański, recenzja z portalu lubimyczytac.pl 11-06-2013
Książka „ości” to korowód, przedziwny, współczesny „dans macabre”, gdzie ludzkie losy zawieszone w niczym plączą się w konstelacjach samotnych bytów, łączących się i rozpadających co...
pokaż więcej


Książka „ości” to korowód, przedziwny, współczesny „dans macabre”, gdzie ludzkie losy zawieszone w niczym plączą się w konstelacjach samotnych bytów, łączących się i rozpadających co chwilę w dążeniu do pustki.



Pełną wersję recenzji czytaj na lubimyczytac.pl


zwiń
Autor: Marek Styczyński, recenzja z kultura.onet.pl 11-06-2013
stnieją dwa powody, dla których "ości" czyta się bardzo dobrze. Pierwszym są jej bohaterowie – ciekawi, oryginalni, narysowani dokładną kreską i rozrywani od środka wszystkim tym, czym człowiek może być od...
pokaż więcej


stnieją dwa powody, dla których "ości" czyta się bardzo dobrze. Pierwszym są jej bohaterowie – ciekawi, oryginalni, narysowani dokładną kreską i rozrywani od środka wszystkim tym, czym człowiek może być od środka rozrywany. Drugim powodem jest język powieści. Język ostry, odważny, figlarny i rubaszny.





Pełna wersję recenzji czytaj na kultura.onet.pl


zwiń
Autor: Przemysław Czapliński, recenzja z wyborcza.pl 11-06-2013
Stałym zwyczajem w polskiej literaturze ostatnich dwóch dekad było aranżowanie spotkań między społecznymi ekstremami. W powieściach zderzali się ze sobą katolik i gej, prawicowiec i lewicowiec, konserwatysta i liberał. U...
pokaż więcej


Stałym zwyczajem w polskiej literaturze ostatnich dwóch dekad było aranżowanie spotkań między społecznymi ekstremami. W powieściach zderzali się ze sobą katolik i gej, prawicowiec i lewicowiec, konserwatysta i liberał. U Karpowicza skrajności spotykają się w jednym człowieku.

To rodzi niepokój. Pytania o tożsamość własną i cudzą destabilizują dotychczasowe relacje i sprawiają, że niemożliwe staje się możliwe - trwa małżeństwo ultrapoprawnej katoliczki z gejem-drag queen, nie rozpada się związek homofoba i rasisty z gejem Azjatą czy związek mizogina z feministką.

Wszystko to jest zapowiedzią nieznanego dalszego ciągu. Społeczeństwo w ruchu podstawia nowe znaczenia pod dawne abstrakcyjne pojęcia kończące się na "ość". Miłość, odpowiedzialność, lojalność ulegają praktycznym redefinicjom, bez większej dbałości o spójność ideową. Jesteśmy w procesie pełzającej przemiany, która dokonuje się pod powierzchnią oficjalnych sporów i gromkich debat publicznych. Nie opisze jej żaden abstrakcyjny język, choć można ją przybliżyć poprzez wytrwałe i uparte opisywanie tego, co wydarza się między ludźmi.



Pełną wersję recenzji czytaj na wyborcza.pl

zwiń
Autor: Jerzy Lengauer Ocena: 4 24-11-2013
Błąd, błąd, błąd! Niewiara, snobizm… Nie chciało mi się. Kupiłem, bo uważałem, że było trzeba, „Balladyny i romanse”. Stoi na półce. „Ości” też by sobie tak stały. Do mojej emerytury a może i...
pokaż więcej
Błąd, błąd, błąd! Niewiara, snobizm… Nie chciało mi się. Kupiłem, bo uważałem, że było trzeba, „Balladyny i romanse”. Stoi na półce. „Ości” też by sobie tak stały. Do mojej emerytury a może i Karpowicza. Bo jakże zabrać się za czytanie Karpowicza po Myśliwskim, Rylskim, „Drwalu” Witkowskiego i Krajewskim? Pewnie żadne wysublimowane ścieżki po historii Polski, psychice, karkołomne wycieczki po naturze ludzkiej, traumatyczne wspomnienia. Żadna też rozrywka i cynizm, ironia, kryminał mrożący krew w żyłach. A w księgarniach już nowy Myśliwski, Krajewski, Cegielski. Czyli straciłem szansę, okazję. Czas na czytanie Karpowicza umknął, skończył się. Gdyby nie snobizm. Och, piękne, urocze, wredne cechy człowiecze. Zwyciężyły. Ktoś mnie znalazł, ktoś poprosił. I w ten sposób Ignacy Karpowicz dołączył do mojego małego, współczesnego panteonu polskich pisarzy. 469 stron poszło migiem. Żadnego narzekania na wypadające kartki, błędy w druku, za białe kartki, trudności w odginaniu i za mały margines. Wydawnictwo Literackie jak Znak, WAB, Świat Książki. Ukłony, gratulacje i takie tam. Świetnie i wszystko w porządku.
Zachwyciłem się, zatem „Ośćmi”, jak swojego czasu „Traktatem o łuskaniu fasoli”. Wciągnęły mnie, jak kiedyś „Warunek” Rylskiego. Czy to wystarczająca rekomendacja? A może muszę dodać, że żałowałem, iż tak szybko powieść się skończyła? Pewnie nie trzeba. Karpowicz sam sobie zbuduje pomnik. Poza tym zwykli czytelnicy nie budują pomników. Jedynie sprawiają, że pisarze mogą za co żyć i pisać kolejne książki w miarę przyzwoitych warunkach, a wydawnictwa za co je wydawać. Środowisko krytyczno-literackie swoje, mam nadzieję, zrobi.
Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po przeczytaniu „Ości”, to wspomnienie z tegorocznych wakacji w Kazimierzu Dolnym. W synagodze – muzeum – ośrodku kultury niepoprawnym rasowo przeglądam płyty z muzyką, książki, jady, gwiazdy i t-shirty. Wybieram najpierw gwiazdę. Będzie wisiała pod koszulką, zatem problem obyczajności nie istnieje. Proszę o koszulki. Miła pani o wyglądzie wcale nie semickim wyjmuje dwie i oglądam. Decyduję się na czarną, która reklamuje jewish.org.pl. Ze strachu nie wybieram tej z Gwiazdą Dawida, mimo że pasuje rozmiarem. Pani zainteresowana idiotycznym w końcu wyborem pyta. Odpowiadam, że bałbym się w takiej paradować po swoim mieście. Ona na to, iż ona się nie boi i w takiej chodzi. I to jest sedno sprawy.
Mam wrażenie, że pisarz długo przymierzał koszulki. I nie tyle przy wyborze kierował się rozmiarem, ale nadrukiem. Jakieś znaczenie miało z pewnością miasto, gdzie była przebieralnia, miasto, po którego ulicach będzie sobie paradował w takowym t-shircie. Białystok? Warszawa? Nie, Białystok jednak odpada. Norbert zostawił ścianę wschodnią. Mieszka, pracuje, kocha się homoseksualnie i hetero-, ale, uwaga, z 60-latką, przyjaźni w Warszawie. Na dodatek z akcentem polsko-azjatyckim. Niewątpliwie Karpowicz wziął sobie bardzo do serca medialne doniesienia o białostockich awanturach. Na krańcach wschodnich jedynie się umiera. Dobrze. Tak przynajmniej myśli Krzyś.
Koszulka Karpowicza dobrana jest pod stolicę. I śmiem twierdzić, że niekoniecznie polską. Odczytuję apoteozę wielokulturowości, swobody wyborów, tolerancji przede wszystkim we własnym mieszkaniu, czyli absolutne odrzucenie dulszczyzny, wyrzucenie dywanów, żeby nie było, pod co zamiatać. Szafy jednak w mieszkaniach wielkomiejskich są. Tak, Karpowicz albo ogłasza wszem i wobec nową modę, albo utwierdza nas w przekonaniu, że ona istnieje i akceptujmy ją, i nie bądźmy niehalo, albo w końcu przyklepuje stan istniejący od lat w wielkomiejskiej kulturze i obyczajowości, dokonując mniej bądź bardziej świadomego podziału (?), porównania (?) z drobnomieszczaństwem. Zatem, nie ma w tychże mieszkaniach dywanów, ale są szafy. W końcu, dlaczego mielibyśmy je wyrzucać razem z trupami? Dokąd byśmy wchodzili, napchawszy się xanaxem?
Wybór nadruku na koszulce mógłby być całkiem inny. Problemów aż nadto. Autor mógł swoją uwagę skierować jeszcze w inne strony, wziąć się za bary z innymi kontrowersjami. Uznać, że warto omówić, pokazać, ba! może się nawet rozliczyć z relacjami społeczeństwo – kościół, pedofilią choćby. Wybrał jednak dość delikatnie, ale niezwykle przekonywująco. Powiedzmy, że włożenie owego t-shirta nie robi wrażenia w stolicy, ale już trochę dalej od niej może narazić na oplucie czy wyzwiska. Na pobicie raczej nie.
Formuła sitcomu, telenoweli nie razi. Być może dlatego, że dorzuciłbym przysłówek „trochę”. Trochę telenowela. Karpowicz sprezentował czytelnikom grupę postaci, wśród których nie da się wyłonić jednego, dwóch bohaterów. Rozdziały powieści przypominają odcinki serialu. Prostota tej formuły polega na rozwijaniu, łączeniu, lepieniu, przenikaniu, powiązaniach. Jakby lepić coś ze śniegu, budować z mokrego piasku na plaży, bawić się w tworzenie patchworku, nawet colage. Przedstawienie w teraźniejszości, dorzucenie rodziny, najbliższych przyjaciół, nieco wycieczek w przeszłość, ale jedynie w dzieciństwo, i powiązania, powiązania na równych, uczciwych warunkach tworzących budowlę miejską, a nie oddzielne gospodarstwa gdzieś na Podlasiu czy w Bieszczadach. Ma to niezwykłe znaczenie. Nie czułem dzięki temu żadnej wyjątkowości, odrzucenia poza nawias, któregokolwiek z bohaterów. Poczynając od Mai, przez Norberta, Andrzeja, Krzysia, Maxa, kończąc na Pani Cecylii, Faustynie i Juli. Wszyscy o podobnej wartości, tym samym ciężarze gatunkowym. Świat – ulica. Kraj – kamienica. To są jedynie przykłady. Tuż za rogiem jest tak samo, są tacy sami.
Niedużo jest wycieczek poza ten świat. Ale prawie każdy z bohaterów wybiera się w taką. Nie każdy ma poświęcone sobie didaskalia, myśli, wewnętrzne monologi, wyobrażone dialogi, odautorskie dopowiedzenia, komentarze ilustrujące stany, uczucia, emocje, niedokonane wybory. Choćby, dlatego to jedynie „trochę sitcom”. Te niteczki wycieczek w bok od głównego nurtu coś znaczą. Coś utwierdzają, przyklepują, wyjaśniają może, choć to ostatnie jest jakieś ulotne. Z jednej strony dają pewność, że rzecz dzieje się realnie, że tak jest, że to nie jest żadna fantasmagoria. Z drugiej, podrzucają niepewność, brak przekonania, pokazują skomplikowanie życia jako takiego, gdy trzeba spotkać matkę, ojca, spojrzeć na dzieci. Wyrwać się ze swojego świata.
Taka konstrukcja odrobinę przywołuje „Grę w klasy” Cortazara, „Życie: Instrukcja obsługi” Pereca. W myślach, monologach, czasami opisach bohaterów widzę coś ze stylu Andruchowycza, Pielewina. Szaleństwo, zagmatwanie, przybrudzenie realności i skierowanie fabuły na drogę majaków senno-farmakologicznych.
Normalność, potrzebę akceptacji (nie środowiska, lecz świata) i zrozumienie widać w pewnych nadwerężeniach, naciągnięciach, poniekąd hiperbolach. Chociażby Ninel Czeczot. Imię, nazwisko, sprawa z dzieciństwa. Dalej Norbert bez jednego włoska na ciele. Maja i jej syn. Oni sami, bez przystawek byliby bardzo interesujący. Jednak owe hiperbole, to co jest wokół, swoista poświata tworzą atmosferę zrozumienia. Nie ma mowy o inności, bo inność zostaje zagrzebana gdzieś już na wstępie opisu, przedstawienia postaci. Kolejne wydarzenia, cechy nie wzbudzają niczego poza potrzebą śledzenia fabuły rozwijającej się na tle współczesności. Normalna obyczajówka, w której Max i inni wcale nie wydają się przerysowani.
Ubolewam nad brakiem wiedzy. Swojej. Z przykrością konstatuję, że nie wiem, a domyślanie się może wypaść jedynie śmiesznie i obnażyć moją ignorancję. Spowoduje, że będę się wstydził pomyłki. Powieść, tak przeczuwam, mnoży postaci ze współczesnego świata polityki, rozrywki, literatury. Większość czytelników pewnie to wychwyci od razu. Ja musiałbym pogrzebać w prasie, Wikipediii. Karpowicz pewnie powie, że zbieżność do rzeczywistych postaci jedynie przypadkowa.
Cóż, t-shirt założony. Na szczęście już zimno i jest ukryty pod swetrem, koszulą. Książka w księgarniach, ale już nie w oknach wystawowych. Zagrożenia nie ma.

zwiń

Newsletter Chcesz być informowany o nowościach na bieżąco?
Zamów newsletter Wydawnictwa Literackiego
NULL