Oswajanie świata

Nicolas Bouvier

Wznowienie kultowej książki Nicolasa Bouviera, prawdziwej biblii prawdziwych podróżników!

czytaj dalej

Wybierz format

Oprawa: broszurowa

-15%
29.00 zł
24.65 zł

Oprawa: broszurowa

-15%
29.00 zł
24.65 zł

Ebook

-15%
21.00 zł
17.85 zł

Oswajanie świata

Nicolas Bouvier

Wznowienie kultowej książki Nicolasa Bouviera, prawdziwej biblii prawdziwych podróżników!

czytaj dalej

Wybierz format

Oprawa: broszurowa

-15%
29.00 zł
24.65 zł

Oprawa: broszurowa

-15%
29.00 zł
24.65 zł

Ebook

-15%
21.00 zł
17.85 zł
Opis
Informacje
Recenzje

Wznowienie kultowej książki Nicolasa Bouviera, prawdziwej biblii prawdziwych podróżników!

Jest to książka o podróży jako Wielkiej Przygodzie - poznawczej i egzystencjalnej, o podróży jako sposobie istnienia. Opublikowana w 1963 roku, wkrótce stała się "świętą księgą" tych, dla których podróże nie są powierzchownym zwiedzaniem świata, lecz próbą dotknięcia istoty życia. Opisana z niezwykłą wrażliwością wyprawa, rozpoczęta w czerwcu 1953 roku w Genewie, wiodła przez Macedonię i Grecję, następnie Turcję, Iran i Afganistan, a zakończyła się w grudniu 1954 roku u wrót Indii na przełęczy Chajber. Książka ilustrowana jest rysunkami Thierry'ego Verneta, przyjaciela autora i towarzysza podróży.

"W tej pięknej i urzekającej książce sama istota podróżowania wymyka się opisowi, chociaż opisywanie podróży jest tu czynnością równie ważną, co przemierzanie szlaku. Bouvier prowadził zapiski na gorąco, a kiedy w jednym z miast stracił przez głupi przypadek część notatek, długo nie mógł się pogodzić z tą stratą. Ale Oswajanie świata jest tekstem pisanym przez sześć lat po powrocie do domu, kiedy autora wciąż dręczyły wątpliwości, czy warto "dodawać wytarte słowa do tych świeżych rzeczy"? Spisywanie podróży okazało się wielokrotnie dłuższe od niej samej i o wiele bardziej wyczerpujące. Autor zaś zdał sobie sprawę, że (...) żaden opis nie jest w stanie dokładnie odwzorować przeżycia, a nieskończone bogactwo doświadczeń nie pomieści się w skończonej formule zapisu".

Jacek Leociak, "Nowe książki", 9 września 1999

 

„Cały mój majątek to ten dom i ten ogród” – pisał Nicolas Bouvier. Tuszył w sercu, że po jego śmierci dom w Cologny pozostanie w rodzinie... W rozmowach z Irčne Lichtenstein-Fall przyznawał się wprawdzie, że w latach koniunktury w handlu nieruchomościami myślał niekiedy, żeby go sprzedać, uposażyć synów i znaleźć sobie jakieś przytulisko na starość (w Indonezji albo w Stanach), lecz zarówno dla żony, jak i dla synów pomysł ten zakrawał na bluźnierstwo. Jednakże po śmierci męża Eliane sprzedała dom państwu Bordier, w pokoju Bouviera zamieszkał dwunastolatek Quentin, na półce nad kominkiem, zamiast Henry Millera, Lawrence'a Durrella, Melville’a, Thoreau, Starobinskiego i Cendrarsa, stanął Harry Potter, ściany pokraszone kiedyś przez Nicolasa na róż pompejański, któremu papierosowy dym i ogień z kominka nadały miedzianą patynę, są teraz białe z jasnoszarą boazerią, na kaloryferze gnieżdżą się pluszaki i jedynie wierzba przed domem, posadzona przez autora Oswajania świata, wciąż jeszcze przypomina katedrę, jakby żywcem wyjętą z chińskiego wiersza epoki Tang. O tym, że dom sprzedano, wiedziałem już, jadąc do Morges na Salon Książki. Tym bardziej więc ucieszyłem się, znajdując Thomasa Bouviera na liście zaproszonych autorów, bo liczyłem, że mi coś powie o ojcu i o ich domu w Cologny. Podeszliśmy do niego z Verą na stoisko, na którym podpisywał swoją najnowszą powieść, lecz Thomas kategorycznie odmówił rozmowy o ojcu, tłumacząc krótko, że wystarczająco dużo zrobił dla papy, a teraz zajmuje się własną twórczością. Trudno było uwierzyć, że to ten sam Thomas, którego papa nosił na plecach po drogach Japonii i który jako bobas buszował pośród grobów świątyni buddyjskiej w Kioto z siatką na motyle.  A jednak. Na odchodne rzucił, że w ogóle nie rozumie, po co jadę do Cologny. Przecież tam już nic nie ma. Tam żyją inni ludzie. Co chcę tam znaleźć? – Chyba że jesteś szamanem – żegnał się z ironią – wtedy sobie z papą pogadacie. Moją wizytę w Cologny przygotowywała Teresa Węgrzyn. Odszukała dom, napisała mejla do pani Bordier, umówiła nas na spotkanie i tylko mogiły Nicolasa nie znalazła. – Cała rodzina jest, a jego grobu nie ma – mówiła w drodze na cmentarz w Cologny. Potem, stojąc wśród mogił Bouvierów, spytała – no i gdzie on, spójrz, żadnej tablicy? Mnie zaś od razu rzucił się w oczy ten niewielki kopczyk z kamyków (przypominający seid-kamień w miniaturze) między statecznymi grobami zamożnej rodziny. Podszedłem bliżej... Na murku okalającym mogiłę tuż-tuż przy samej ziemi poczerniała tabliczka, a na niej napis: „Nicolas Bouvier”. I tyle.

Mariusz Wilk, "Dom Bouviera" (cały tekst można przeczytać w "Kontynentach" 12/2013).

Noir sur Blanc

Przekład:

Oryginalny tytuł:

Krystyna Arustowicz

L'USAGE DU MONDE

Książka

Wydanie:

III

Format:

145 × 235 mm

Oprawa:

broszurowa

Liczba stron:

338

ISBN:

978-83-7392-449-9

Cena okładkowa:

29.00 zł

Ebook

Formaty:

epub, mobi

Zabezpieczenia:

watermark

ISBN:

978-83-7392-452-9

Cena okładkowa:

21.00 zł

Brak plików dla tego produktu.

26.11.2013

Monika Jarosik, recenzja z portalu xsiegarnia.pl

„Program był mglisty, ale w podobnych wypadkach najważniejsze to wyjechać”, pisał później. Do pełni szczęścia potrzebny mu był jeszcze towarzysz podróży. Znalazł go w Belgradzie. T...

09.07.2014

Recenzja z blogu kurierliteracki.blogspot.com

Od kiedy powstał pierwszy samochód można mówić o rewolucji – podróż stała się łatwiejsza, niż kiedykolwiek wcześniej, a dobre drogi (jak to opisuje Julian Barnes) ułatwiały przemies...

25.08.2014

Zofia Bieńkowska, recenzja z portalu mgzn.pl

W 1956 roku 23-letni pisarz Nicolas Bouvier wraz z przyjacielem, malarzem Thierrym Vernetem, wybiera się w podróż z Europy do Indii. Nie ogranicza ich czas ani pieniądze. Jeżeli zaistnieje tak...

10.10.2014

Recenzja z blogu moni-libri.blog.pl

Mieliśmy przed sobą dwa lata i pieniędzy na cztery miesiące.  Nie ma wówczas (rok 1953) telefonów, nie  ma internetu – nie ma kontaktu, ani wiedzy uprzedzającej fakty. Trzydziestolet...

Brak nagród dla tego produktu.

Brak patronatów dla tego produktu.

Opis

Wznowienie kultowej książki Nicolasa Bouviera, prawdziwej biblii prawdziwych podróżników!

Jest to książka o podróży jako Wielkiej Przygodzie - poznawczej i egzystencjalnej, o podróży jako sposobie istnienia. Opublikowana w 1963 roku, wkrótce stała się "świętą księgą" tych, dla których podróże nie są powierzchownym zwiedzaniem świata, lecz próbą dotknięcia istoty życia. Opisana z niezwykłą wrażliwością wyprawa, rozpoczęta w czerwcu 1953 roku w Genewie, wiodła przez Macedonię i Grecję, następnie Turcję, Iran i Afganistan, a zakończyła się w grudniu 1954 roku u wrót Indii na przełęczy Chajber. Książka ilustrowana jest rysunkami Thierry'ego Verneta, przyjaciela autora i towarzysza podróży.

"W tej pięknej i urzekającej książce sama istota podróżowania wymyka się opisowi, chociaż opisywanie podróży jest tu czynnością równie ważną, co przemierzanie szlaku. Bouvier prowadził zapiski na gorąco, a kiedy w jednym z miast stracił przez głupi przypadek część notatek, długo nie mógł się pogodzić z tą stratą. Ale Oswajanie świata jest tekstem pisanym przez sześć lat po powrocie do domu, kiedy autora wciąż dręczyły wątpliwości, czy warto "dodawać wytarte słowa do tych świeżych rzeczy"? Spisywanie podróży okazało się wielokrotnie dłuższe od niej samej i o wiele bardziej wyczerpujące. Autor zaś zdał sobie sprawę, że (...) żaden opis nie jest w stanie dokładnie odwzorować przeżycia, a nieskończone bogactwo doświadczeń nie pomieści się w skończonej formule zapisu".

Jacek Leociak, "Nowe książki", 9 września 1999

 

„Cały mój majątek to ten dom i ten ogród” – pisał Nicolas Bouvier. Tuszył w sercu, że po jego śmierci dom w Cologny pozostanie w rodzinie... W rozmowach z Irčne Lichtenstein-Fall przyznawał się wprawdzie, że w latach koniunktury w handlu nieruchomościami myślał niekiedy, żeby go sprzedać, uposażyć synów i znaleźć sobie jakieś przytulisko na starość (w Indonezji albo w Stanach), lecz zarówno dla żony, jak i dla synów pomysł ten zakrawał na bluźnierstwo. Jednakże po śmierci męża Eliane sprzedała dom państwu Bordier, w pokoju Bouviera zamieszkał dwunastolatek Quentin, na półce nad kominkiem, zamiast Henry Millera, Lawrence'a Durrella, Melville’a, Thoreau, Starobinskiego i Cendrarsa, stanął Harry Potter, ściany pokraszone kiedyś przez Nicolasa na róż pompejański, któremu papierosowy dym i ogień z kominka nadały miedzianą patynę, są teraz białe z jasnoszarą boazerią, na kaloryferze gnieżdżą się pluszaki i jedynie wierzba przed domem, posadzona przez autora Oswajania świata, wciąż jeszcze przypomina katedrę, jakby żywcem wyjętą z chińskiego wiersza epoki Tang. O tym, że dom sprzedano, wiedziałem już, jadąc do Morges na Salon Książki. Tym bardziej więc ucieszyłem się, znajdując Thomasa Bouviera na liście zaproszonych autorów, bo liczyłem, że mi coś powie o ojcu i o ich domu w Cologny. Podeszliśmy do niego z Verą na stoisko, na którym podpisywał swoją najnowszą powieść, lecz Thomas kategorycznie odmówił rozmowy o ojcu, tłumacząc krótko, że wystarczająco dużo zrobił dla papy, a teraz zajmuje się własną twórczością. Trudno było uwierzyć, że to ten sam Thomas, którego papa nosił na plecach po drogach Japonii i który jako bobas buszował pośród grobów świątyni buddyjskiej w Kioto z siatką na motyle.  A jednak. Na odchodne rzucił, że w ogóle nie rozumie, po co jadę do Cologny. Przecież tam już nic nie ma. Tam żyją inni ludzie. Co chcę tam znaleźć? – Chyba że jesteś szamanem – żegnał się z ironią – wtedy sobie z papą pogadacie. Moją wizytę w Cologny przygotowywała Teresa Węgrzyn. Odszukała dom, napisała mejla do pani Bordier, umówiła nas na spotkanie i tylko mogiły Nicolasa nie znalazła. – Cała rodzina jest, a jego grobu nie ma – mówiła w drodze na cmentarz w Cologny. Potem, stojąc wśród mogił Bouvierów, spytała – no i gdzie on, spójrz, żadnej tablicy? Mnie zaś od razu rzucił się w oczy ten niewielki kopczyk z kamyków (przypominający seid-kamień w miniaturze) między statecznymi grobami zamożnej rodziny. Podszedłem bliżej... Na murku okalającym mogiłę tuż-tuż przy samej ziemi poczerniała tabliczka, a na niej napis: „Nicolas Bouvier”. I tyle.

Mariusz Wilk, "Dom Bouviera" (cały tekst można przeczytać w "Kontynentach" 12/2013).

Informacje

Noir sur Blanc

Przekład:

Oryginalny tytuł:

Krystyna Arustowicz

L'USAGE DU MONDE

Książka

Wydanie:

Format:

Oprawa:

Liczba stron:

Cena okładkowa:

III

145 × 235 mm

broszurowa

338

29.00

Ebook

Formaty:

Zabezpieczenia:

ISBN:

Cena okładkowa:

epub, mobi

watermark

978-83-7392-452-9

21.00

Recenzje

26.11.2013

Monika Jarosik, recenzja z portalu xsiegarnia.pl

„Program był mglisty, ale w podobnych wypadkach najważniejsze to wyjechać”, pisał później. Do pełni szczęścia potrzebny mu był jeszcze towarzysz podróży. Znalazł go w Belgradzie. T...

09.07.2014

Recenzja z blogu kurierliteracki.blogspot.com

Od kiedy powstał pierwszy samochód można mówić o rewolucji – podróż stała się łatwiejsza, niż kiedykolwiek wcześniej, a dobre drogi (jak to opisuje Julian Barnes) ułatwiały przemies...

25.08.2014

Zofia Bieńkowska, recenzja z portalu mgzn.pl

W 1956 roku 23-letni pisarz Nicolas Bouvier wraz z przyjacielem, malarzem Thierrym Vernetem, wybiera się w podróż z Europy do Indii. Nie ogranicza ich czas ani pieniądze. Jeżeli zaistnieje tak...

10.10.2014

Recenzja z blogu moni-libri.blog.pl

Mieliśmy przed sobą dwa lata i pieniędzy na cztery miesiące.  Nie ma wówczas (rok 1953) telefonów, nie  ma internetu – nie ma kontaktu, ani wiedzy uprzedzającej fakty. Trzydziestolet...