Oswajanie świata

24,65 zł

Oprawa miękka

29,00 zł
X
 Oswajanie świata
Oswajanie świata

24,65 zł

Oprawa miękka

29,00 zł
Wydanie: III
Przekład: Krystyna Arustowicz
Oryginalny tytuł: L'USAGE DU MONDE
Data premiery: sierpień 2013
Format: 145 × 235 mm
Formaty: EPUB MOBI
Zabezpieczenia: watermark
Oprawa: broszurowa
Liczba stron: 338
ISBN: 978-83-7392-449-9
Przeczytaj fragment

PDF

Czytaj

Pobierz fragment
Opis
Wznowienie kultowej książki Nicolasa Bouviera, prawdziwej biblii prawdziwych podróżników! Jest to książka o podróży jako Wielkiej Przygodzie - poznawczej i egzystencjalnej, o podróży jako sposobie...

Zobacz więcej

Wznowienie kultowej książki Nicolasa Bouviera, prawdziwej biblii prawdziwych podróżników!

Jest to książka o podróży jako Wielkiej Przygodzie - poznawczej i egzystencjalnej, o podróży jako sposobie istnienia. Opublikowana w 1963 roku, wkrótce stała się "świętą księgą" tych, dla których podróże nie są powierzchownym zwiedzaniem świata, lecz próbą dotknięcia istoty życia. Opisana z niezwykłą wrażliwością wyprawa, rozpoczęta w czerwcu 1953 roku w Genewie, wiodła przez Macedonię i Grecję, następnie Turcję, Iran i Afganistan, a zakończyła się w grudniu 1954 roku u wrót Indii na przełęczy Chajber. Książka ilustrowana jest rysunkami Thierry'ego Verneta, przyjaciela autora i towarzysza podróży.

"W tej pięknej i urzekającej książce sama istota podróżowania wymyka się opisowi, chociaż opisywanie podróży jest tu czynnością równie ważną, co przemierzanie szlaku. Bouvier prowadził zapiski na gorąco, a kiedy w jednym z miast stracił przez głupi przypadek część notatek, długo nie mógł się pogodzić z tą stratą. Ale Oswajanie świata jest tekstem pisanym przez sześć lat po powrocie do domu, kiedy autora wciąż dręczyły wątpliwości, czy warto "dodawać wytarte słowa do tych świeżych rzeczy"? Spisywanie podróży okazało się wielokrotnie dłuższe od niej samej i o wiele bardziej wyczerpujące. Autor zaś zdał sobie sprawę, że (...) żaden opis nie jest w stanie dokładnie odwzorować przeżycia, a nieskończone bogactwo doświadczeń nie pomieści się w skończonej formule zapisu".

Jacek Leociak, "Nowe książki", 9 września 1999

 

„Cały mój majątek to ten dom i ten ogród” – pisał Nicolas Bouvier. Tuszył w sercu, że po jego śmierci dom w Cologny pozostanie w rodzinie... W rozmowach z Irčne Lichtenstein-Fall przyznawał się wprawdzie, że w latach koniunktury w handlu nieruchomościami myślał niekiedy, żeby go sprzedać, uposażyć synów i znaleźć sobie jakieś przytulisko na starość (w Indonezji albo w Stanach), lecz zarówno dla żony, jak i dla synów pomysł ten zakrawał na bluźnierstwo. Jednakże po śmierci męża Eliane sprzedała dom państwu Bordier, w pokoju Bouviera zamieszkał dwunastolatek Quentin, na półce nad kominkiem, zamiast Henry Millera, Lawrence'a Durrella, Melville’a, Thoreau, Starobinskiego i Cendrarsa, stanął Harry Potter, ściany pokraszone kiedyś przez Nicolasa na róż pompejański, któremu papierosowy dym i ogień z kominka nadały miedzianą patynę, są teraz białe z jasnoszarą boazerią, na kaloryferze gnieżdżą się pluszaki i jedynie wierzba przed domem, posadzona przez autora Oswajania świata, wciąż jeszcze przypomina katedrę, jakby żywcem wyjętą z chińskiego wiersza epoki Tang. O tym, że dom sprzedano, wiedziałem już, jadąc do Morges na Salon Książki. Tym bardziej więc ucieszyłem się, znajdując Thomasa Bouviera na liście zaproszonych autorów, bo liczyłem, że mi coś powie o ojcu i o ich domu w Cologny. Podeszliśmy do niego z Verą na stoisko, na którym podpisywał swoją najnowszą powieść, lecz Thomas kategorycznie odmówił rozmowy o ojcu, tłumacząc krótko, że wystarczająco dużo zrobił dla papy, a teraz zajmuje się własną twórczością. Trudno było uwierzyć, że to ten sam Thomas, którego papa nosił na plecach po drogach Japonii i który jako bobas buszował pośród grobów świątyni buddyjskiej w Kioto z siatką na motyle.  A jednak. Na odchodne rzucił, że w ogóle nie rozumie, po co jadę do Cologny. Przecież tam już nic nie ma. Tam żyją inni ludzie. Co chcę tam znaleźć? – Chyba że jesteś szamanem – żegnał się z ironią – wtedy sobie z papą pogadacie. Moją wizytę w Cologny przygotowywała Teresa Węgrzyn. Odszukała dom, napisała mejla do pani Bordier, umówiła nas na spotkanie i tylko mogiły Nicolasa nie znalazła. – Cała rodzina jest, a jego grobu nie ma – mówiła w drodze na cmentarz w Cologny. Potem, stojąc wśród mogił Bouvierów, spytała – no i gdzie on, spójrz, żadnej tablicy? Mnie zaś od razu rzucił się w oczy ten niewielki kopczyk z kamyków (przypominający seid-kamień w miniaturze) między statecznymi grobami zamożnej rodziny. Podszedłem bliżej... Na murku okalającym mogiłę tuż-tuż przy samej ziemi poczerniała tabliczka, a na niej napis: „Nicolas Bouvier”. I tyle.

Mariusz Wilk, "Dom Bouviera" (cały tekst można przeczytać w "Kontynentach" 12/2013).

zwiń
Zobacz również
  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

Opis

Wznowienie kultowej książki Nicolasa Bouviera, prawdziwej biblii prawdziwych podróżników!

Jest to książka o podróży jako Wielkiej Przygodzie - poznawczej i egzystencjalnej, o podróży jako sposobie istnienia. Opublikowana w 1963 roku, wkrótce stała się "świętą księgą" tych, dla których podróże nie są powierzchownym zwiedzaniem świata, lecz próbą dotknięcia istoty życia. Opisana z niezwykłą wrażliwością wyprawa, rozpoczęta w czerwcu 1953 roku w Genewie, wiodła przez Macedonię i Grecję, następnie Turcję, Iran i Afganistan, a zakończyła się w grudniu 1954 roku u wrót Indii na przełęczy Chajber. Książka ilustrowana jest rysunkami Thierry'ego Verneta, przyjaciela autora i towarzysza podróży.

"W tej pięknej i urzekającej książce sama istota podróżowania wymyka się opisowi, chociaż opisywanie podróży jest tu czynnością równie ważną, co przemierzanie szlaku. Bouvier prowadził zapiski na gorąco, a kiedy w jednym z miast stracił przez głupi przypadek część notatek, długo nie mógł się pogodzić z tą stratą. Ale Oswajanie świata jest tekstem pisanym przez sześć lat po powrocie do domu, kiedy autora wciąż dręczyły wątpliwości, czy warto "dodawać wytarte słowa do tych świeżych rzeczy"? Spisywanie podróży okazało się wielokrotnie dłuższe od niej samej i o wiele bardziej wyczerpujące. Autor zaś zdał sobie sprawę, że (...) żaden opis nie jest w stanie dokładnie odwzorować przeżycia, a nieskończone bogactwo doświadczeń nie pomieści się w skończonej formule zapisu".

Jacek Leociak, "Nowe książki", 9 września 1999

 

„Cały mój majątek to ten dom i ten ogród” – pisał Nicolas Bouvier. Tuszył w sercu, że po jego śmierci dom w Cologny pozostanie w rodzinie... W rozmowach z Irčne Lichtenstein-Fall przyznawał się wprawdzie, że w latach koniunktury w handlu nieruchomościami myślał niekiedy, żeby go sprzedać, uposażyć synów i znaleźć sobie jakieś przytulisko na starość (w Indonezji albo w Stanach), lecz zarówno dla żony, jak i dla synów pomysł ten zakrawał na bluźnierstwo. Jednakże po śmierci męża Eliane sprzedała dom państwu Bordier, w pokoju Bouviera zamieszkał dwunastolatek Quentin, na półce nad kominkiem, zamiast Henry Millera, Lawrence'a Durrella, Melville’a, Thoreau, Starobinskiego i Cendrarsa, stanął Harry Potter, ściany pokraszone kiedyś przez Nicolasa na róż pompejański, któremu papierosowy dym i ogień z kominka nadały miedzianą patynę, są teraz białe z jasnoszarą boazerią, na kaloryferze gnieżdżą się pluszaki i jedynie wierzba przed domem, posadzona przez autora Oswajania świata, wciąż jeszcze przypomina katedrę, jakby żywcem wyjętą z chińskiego wiersza epoki Tang. O tym, że dom sprzedano, wiedziałem już, jadąc do Morges na Salon Książki. Tym bardziej więc ucieszyłem się, znajdując Thomasa Bouviera na liście zaproszonych autorów, bo liczyłem, że mi coś powie o ojcu i o ich domu w Cologny. Podeszliśmy do niego z Verą na stoisko, na którym podpisywał swoją najnowszą powieść, lecz Thomas kategorycznie odmówił rozmowy o ojcu, tłumacząc krótko, że wystarczająco dużo zrobił dla papy, a teraz zajmuje się własną twórczością. Trudno było uwierzyć, że to ten sam Thomas, którego papa nosił na plecach po drogach Japonii i który jako bobas buszował pośród grobów świątyni buddyjskiej w Kioto z siatką na motyle.  A jednak. Na odchodne rzucił, że w ogóle nie rozumie, po co jadę do Cologny. Przecież tam już nic nie ma. Tam żyją inni ludzie. Co chcę tam znaleźć? – Chyba że jesteś szamanem – żegnał się z ironią – wtedy sobie z papą pogadacie. Moją wizytę w Cologny przygotowywała Teresa Węgrzyn. Odszukała dom, napisała mejla do pani Bordier, umówiła nas na spotkanie i tylko mogiły Nicolasa nie znalazła. – Cała rodzina jest, a jego grobu nie ma – mówiła w drodze na cmentarz w Cologny. Potem, stojąc wśród mogił Bouvierów, spytała – no i gdzie on, spójrz, żadnej tablicy? Mnie zaś od razu rzucił się w oczy ten niewielki kopczyk z kamyków (przypominający seid-kamień w miniaturze) między statecznymi grobami zamożnej rodziny. Podszedłem bliżej... Na murku okalającym mogiłę tuż-tuż przy samej ziemi poczerniała tabliczka, a na niej napis: „Nicolas Bouvier”. I tyle.

Mariusz Wilk, "Dom Bouviera" (cały tekst można przeczytać w "Kontynentach" 12/2013).

Recenzje czytelników (4)
Dodaj recenzję
Autor: Recenzja z blogu moni-libri.blog.pl 10-10-2014
Mieliśmy przed sobą dwa lata i pieniędzy na cztery miesiące.  Nie ma wówczas (rok 1953) telefonów, nie  ma internetu – nie ma kontaktu, ani wiedzy uprzedzającej fakty. Trzydziestoletni wówczas...
pokaż więcej


Mieliśmy przed sobą dwa lata i pieniędzy na cztery miesiące.



 Nie ma wówczas (rok 1953) telefonów, nie  ma internetu – nie ma kontaktu, ani wiedzy uprzedzającej fakty. Trzydziestoletni wówczas Bouvier wyrusza z Genevy w podróż, zapewne bez planów, by zakończyć ją rok później w górach Hindukusz, odwiedzając po drodze między innymi Bułgarię, Grecję i Afganistan.



Od zakończenia tej podróży minęło już ponad pół wieku (pół wieku!), i jestem bardzo ciekawa ilu naśladowców ma Bouvier?



Pełna wersja recenzji dostępna na blogu moni-libri.blog.pl


zwiń
Autor: Zofia Bieńkowska, recenzja z portalu mgzn.pl 25-08-2014
W 1956 roku 23-letni pisarz Nicolas Bouvier wraz z przyjacielem, malarzem Thierrym Vernetem, wybiera się w podróż z Europy do Indii. Nie ogranicza ich czas ani pieniądze. Jeżeli zaistnieje taka potrzeba, zatrzymują się na kilka...
pokaż więcej


W 1956 roku 23-letni pisarz Nicolas Bouvier wraz z przyjacielem, malarzem Thierrym Vernetem, wybiera się w podróż z Europy do Indii. Nie ogranicza ich czas ani pieniądze. Jeżeli zaistnieje taka potrzeba, zatrzymują się na kilka tygodni lub miesięcy, aby zarobić. Podróżują samochodem, reprezentując zupełnie odmienne w stosunku do współczesnego podejście do techniki. Potrafią obejść się bez rzeszy mechaników i części zamiennych, w większości przypadków polegając głównie na swoich umiejętnościach i wiedzy technicznej. Co więcej, a może przede wszystkim, proza Bouviera odbiega daleko od stylistyki i problematyki współczesnego reportażu. Szwajcarski pisarz posługuje się literackim językiem z poczuciem humoru i prostotą. Dzieli się z czytelnikiem swoimi refleksjami i zdziwieniami. Oswajanie świata to jednak o wiele więcej niż tylko dziennik czy wspomnienia z podróży. Książka jest niesamowicie gęsta od wrażeń i przemyśleń. Opowiada po prostu o życiu. I o świecie.



Pełna wersja recenzji dostępna na portalu mgzn.pl


zwiń
Autor: Recenzja z blogu kurierliteracki.blogspot.com 09-07-2014
Od kiedy powstał pierwszy samochód można mówić o rewolucji – podróż stała się łatwiejsza, niż kiedykolwiek wcześniej, a dobre drogi (jak to opisuje Julian Barnes) ułatwiały przemieszczanie się z jednego...
pokaż więcej


Od kiedy powstał pierwszy samochód można mówić o rewolucji – podróż stała się łatwiejsza, niż kiedykolwiek wcześniej, a dobre drogi (jak to opisuje Julian Barnes) ułatwiały przemieszczanie się z jednego punktu do drugiego niemal w mgnieniu oka. I to bez ograniczeń, jakie niosła (i wciąż niesie) kolej żelazna. Nie wszyscy jednak udawali się w rejony łatwe – do takich należał Nicolas Bouvier, który udał się w podróż z Genewy do przełęczy Chajber. Podróż ta, która dziś zajęłaby niewiele ponad trzy dni nieustannej jazdy, trwała niemal osiemnaście miesięcy. Przepełniona była licznymi przystankami, spotkaniami z ludźmi i poszukiwaniami Obcego, który mógłby stać się Innym, a relację z niej znaleźć można w "Oswajaniu świata".



Pełna wersja recenzji dostępna na blogu kurierliteracki.blogspot.com


zwiń
Autor: Monika Jarosik, recenzja z portalu xsiegarnia.pl 26-11-2013
„Program był mglisty, ale w podobnych wypadkach najważniejsze to wyjechać”, pisał później. Do pełni szczęścia potrzebny mu był jeszcze towarzysz podróży. Znalazł go w Belgradzie. Thierry Vernet, malarz i...
pokaż więcej


„Program był mglisty, ale w podobnych wypadkach najważniejsze to wyjechać”, pisał później. Do pełni szczęścia potrzebny mu był jeszcze towarzysz podróży. Znalazł go w Belgradzie. Thierry Vernet, malarz i przyjaciel pisarza właśnie kończył tam wystawę swoich prac. W tym momencie opowieść właściwie się zaczyna, bo „Oswajanie świata” – książka kultowa, zwana wręcz „biblią podróżników” – nie powstałaby, gdyby nie doszło do spotkania tej dwójki. Trójki nawet, bo uwieczniony na okładce wehikuł Bouviera zasłużył z pewnością na to, by włączyć go do grona protagonistów.

Wspólna podróż duetu Bouvier-Vernet trwała niespełna rok, w tym czasie byli nierozłączni, potem ich drogi się rozeszły. Pokonana przez nich trasa z pewnością imponuje nawet dzisiaj, kiedy podróżowanie przestało być luksusem dla grupki wybrańców, a stało się niemal przymusem. Z Serbii przez Macedonię, z krótkim przystankiem w Turcji i dłuższym w Persji, aż do przygranicznych terenów Pakistanu; przez pustynie, bezdroża, wioski i góry. Od liczby przejechanych kilometrów większe wrażenie robi jednak sposób podróżowania i towarzysząca mu beztroska, swoboda godna rebeliantów. Przemieszczają się bez planu, nie odmawiają sobie „luksusu niespieszności”, w jednym mieście zostają na dzień, w innym na pół roku. Nie ma żadnych reguł poza jedną: „człowiek podróżuje, aby zdarzały i zmieniały się różne rzeczy”.



Pełną wersję recenzji czytaj na portalu xsiegarnia.pl


zwiń
Inni czytelnicy kupowali również
Gdy w roku 1886 po długim życiu gaśnie baronowa Betty de Rothschild, jej dusza znajduje schronienie we wspaniałym portrecie nieboszczki namalowanym przez Ingresa czterdzieści lat wcześniej. Portret Betty

20,40 zł

Oprawa miękka

24,00 zł
20,40 zł
Edwardiański Londyn, świat wyższych sfer. Katharine Hilbery jest piękną, dobrze urodzoną i uprzywilejowaną kobietą, która czas dzieli głównie między prowadzenie domu i pisanie biografii słynnego poety,
Laureat Paszportu Polityki 2010 Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej. Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności

19,47 zł

Ebook

22,90 zł
19,47 zł
W 2010 r. francuski pisarz, dziennikarz, podróżnik zrealizował pomysł, o którym myślał od lat. Zagubiona w tajdze chata nad brzegiem Bajkału stała się na ponad pół roku jego domem.

24,65 zł

Oprawa twarda

29,00 zł
24,65 zł
My i nasze Siedliska to książka niezwykła, złożona ze wspomnień, zapisów dziennikowych i listów rodzinnych Matyldy z Windisch-Graetzów Sapieżyny – zarazem oryginalny portret nieprzeciętnej arystokratki

59,42 zł

Oprawa twarda

69,90 zł
59,42 zł

Newsletter Chcesz być informowany o nowościach na bieżąco?
Administratorem Państwa danych osobowych jest Wydawnictwo Literackie sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie przy ul. Długiej 1. Podany przez Państwa adres e-mail będzie przetwarzany w celu wysyłki newslettera. Informacja o: sposobie przetwarzania danych osobowych oraz katalogu Państwa uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych - opisana została w Polityce Prywatności i Regulaminie Sklepu.
Zamów newsletter Wydawnictwa Literackiego
Administratorem Państwa danych osobowych jest Wydawnictwo Literackie sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie przy ul. Długiej 1. Podany przez Państwa adres e-mail będzie przetwarzany w celu wysyłki newslettera. Informacja o: sposobie przetwarzania danych osobowych oraz katalogu Państwa uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych - opisana została w Polityce Prywatności i Regulaminie Sklepu.