Spotkajmy się w kawiarni
X
 Spotkajmy się w kawiarni
Spotkajmy się w kawiarni
Nakład książki wyczerpany
Wydanie: I
Przekład: Iwona Sumera
Oryginalny tytuł: Meet Me At The Cupcake Café
Data premiery: czerwiec 2013
Format: 123x197 mm
Oprawa: broszurowa ze skrzydłami
Liczba stron: 496
ISBN: 978-83-08- 05161-0
Przeczytaj fragment

PDF

Czytaj

Opis
Pokochałyście zabawną i niewydarzoną Bridget Jones? Poznajcie rezolutną Issy Randall.                    Issy ma 31 lat, pracuje w...

Zobacz więcej

Pokochałyście zabawną i niewydarzoną Bridget Jones? Poznajcie rezolutną Issy Randall.

                  

Issy ma 31 lat, pracuje w międzynarodowej korporacji i po uszy zakochała się w swoim szefie. Tak naprawdę ma z nim romans, tylko nikt o tym nie wie. Ups! Już nie! Issy właśnie została zwolniona z pracy i wszystko się wydało. I co teraz? Co prawda, Issy ma pewien talent, odziedziczyła go po dziadku, a wszyscy przyjaciele i znajomi, widząc jego efekty, tylko oblizują się ze smakiem… Tak, Issy potrafi wypiekać prawdziwe cudeńka. Tylko czy to wystarczy, by poprowadzić własną kawiarnię? Issy, przestań w końcu użalać się nad sobą. Do dzieła!

 

 

 

Pomarańczowe babeczki z marmoladą na poprawę humoru

Wszystkie składniki pomnóż przez cztery, żeby wyszło za dużo babeczek.

 

 

1 cała pomarańcza. Postaraj się, żeby nie była gorzka. Jeśli chcesz dać upust swojej frustracji, kup krwiście czerwoną.

225 g roztopionego masła. Jeśli nie masz pod ręką patelni, roztop je na ogniu świętego oburzenia.

3 całe jajka. Plus trzy dodatkowe, którymi można dla ulżenia sobie rzucić o ścianę.

225 g cukru. Możesz dodać więcej, żeby osłodzić sobie życie.

225 g mąki „samorosnącej”(może przy okazji urośnie nam samoocena).

3 łyżki marmolady

3 łyżki skórki pomarańczowej

 

 

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni Celsjusza. Nasmaruj foremki.

 

Całą pomarańczę – ze skórką! – pokrój na kawałki i wymieszaj z roztopionym masłem, jajkami i cukrem. Mieszaj na wysokich obrotach aż uzyskasz jednolitą masę i poczujesz, że bzyczenie miksera sprawia ci przyjemność. Przelej ciasto do miski z mąką i daj mu porządny wycisk, mieszając drewnianą łyżką. Piecz w piekarniku przez 50 minut. Wyjmij je z pieca i odczekaj jeszcze pięć minut. Po tym czasie wyłóż je z foremki i zostaw do zupełnego ostygnięcia. Posmaruj wierzch ciasta marmoladą. Posyp skórką pomarańczową i zjedz, czując, jak odzyskujesz radość życia.

 

fot. Mariusz Robak

zwiń
Zobacz również
  • Oprawa: twarda

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

Opis

Pokochałyście zabawną i niewydarzoną Bridget Jones? Poznajcie rezolutną Issy Randall.

                  

Issy ma 31 lat, pracuje w międzynarodowej korporacji i po uszy zakochała się w swoim szefie. Tak naprawdę ma z nim romans, tylko nikt o tym nie wie. Ups! Już nie! Issy właśnie została zwolniona z pracy i wszystko się wydało. I co teraz? Co prawda, Issy ma pewien talent, odziedziczyła go po dziadku, a wszyscy przyjaciele i znajomi, widząc jego efekty, tylko oblizują się ze smakiem… Tak, Issy potrafi wypiekać prawdziwe cudeńka. Tylko czy to wystarczy, by poprowadzić własną kawiarnię? Issy, przestań w końcu użalać się nad sobą. Do dzieła!

 

 

 

Pomarańczowe babeczki z marmoladą na poprawę humoru

Wszystkie składniki pomnóż przez cztery, żeby wyszło za dużo babeczek.

 

 

1 cała pomarańcza. Postaraj się, żeby nie była gorzka. Jeśli chcesz dać upust swojej frustracji, kup krwiście czerwoną.

225 g roztopionego masła. Jeśli nie masz pod ręką patelni, roztop je na ogniu świętego oburzenia.

3 całe jajka. Plus trzy dodatkowe, którymi można dla ulżenia sobie rzucić o ścianę.

225 g cukru. Możesz dodać więcej, żeby osłodzić sobie życie.

225 g mąki „samorosnącej”(może przy okazji urośnie nam samoocena).

3 łyżki marmolady

3 łyżki skórki pomarańczowej

 

 

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni Celsjusza. Nasmaruj foremki.

 

Całą pomarańczę – ze skórką! – pokrój na kawałki i wymieszaj z roztopionym masłem, jajkami i cukrem. Mieszaj na wysokich obrotach aż uzyskasz jednolitą masę i poczujesz, że bzyczenie miksera sprawia ci przyjemność. Przelej ciasto do miski z mąką i daj mu porządny wycisk, mieszając drewnianą łyżką. Piecz w piekarniku przez 50 minut. Wyjmij je z pieca i odczekaj jeszcze pięć minut. Po tym czasie wyłóż je z foremki i zostaw do zupełnego ostygnięcia. Posmaruj wierzch ciasta marmoladą. Posyp skórką pomarańczową i zjedz, czując, jak odzyskujesz radość życia.

 

fot. Mariusz Robak

Recenzje czytelników (3)
Dodaj recenzję
Autor: Magdalena Kędzierska Ocena: 4 24-06-2013
Słodycze poprawiają humor! Udowodnione, przetestowane i niestety tuczące w większej ilości. Ale czasem ten poprawiacz humoru działa również w inny sposób, mianowicie przynosi pieniądze. I z takim postanowieniem Issy Randall,...
pokaż więcej
Słodycze poprawiają humor! Udowodnione, przetestowane i niestety tuczące w większej ilości. Ale czasem ten poprawiacz humoru działa również w inny sposób, mianowicie przynosi pieniądze. I z takim postanowieniem Issy Randall, zwolniona z wielkiej korporacji rozpoczyna swój cukierniczy biznes. A żeby było ciekawiej, właśnie rozstała się z chłopakiem, jej dziadek jest chory, a ona sama trochę przytłoczona życiem. Ale co tam, trzeba myśleć pozytywnie, a czy istnieje lepszy sposób na odmianę w życiu niż otwarcie własnej firmy? A jak jeszcze tą firmą jest cukiernia?

„Spotkajmy się w kawiarni” Jenny Colgan to bardzo słodka historia. Po pierwsze dlatego,
że jest ciepłą, radosną opowieścią o spełnianiu marzeń, po drugie, bo zawiera mnóstwo fajnych przepisów (zwłaszcza na babeczki), które chciałabym kiedyś wypróbować. A tak poważnie, autorka stworzyła całą plejadę postaci, tak sympatycznych, jak irytujących. Issy, nieco naiwna optymistka, Helena, twardo stąpająca po ziemi współlokatorka głównej bohaterki, Caroline, denerwującą, irytująca, wkurzająca, ale chyba najbardziej intrygująca postać książki. Być może jej postać jest ukazana nieco stereotypowo, ale kompletnie nie przeszkadza to w odbiorze powieści. Za to postacie męskie, hmm. Graeme, typowy samiec, od samego początku wiemy, że będzie zły i wredny i w ogóle jest zaprzeczeniem ideału. Austin i Des, obaj z bagażem życiowym, z problemami, mogą być przyjaciółmi dla Issy, choć tu w takich sprawach to nigdy nic nie wiadomo.

„Spotkajmy się w kawiarni” to moja pierwsza książka autorstwa Jenny Colgan. I zdecydowanie jest to powieść w sam raz na lato. Lekka, przyjemna, napisana w dobrym stylu, mimo cukierniczej tematyki nie jest przesłodzona i to jest ogromna zaleta. Można czytać o ciastkach, wyobrażać je sobie, układać w głowie podane przepisy, a jednocześnie nie pochłaniać w trakcie lektury hurtowych ilości czekolady. Poza tym jest to powieść zabawna, poprawiacz humoru znakomity na deszczowe dni albo odprężająca książka na lato. Pomysł może nie jest nowatorski, ale umówmy się, nie miał taki być. „Spotkajmy się w kawiarni” ma jeden cel – bawić! A że przy tym jest fajną historią o tym, żeby wierzyć w marzenia, bo czasem się spełniają, że warto dążyć do wyznaczonego celu, realizować swoje pasje i przede wszystkim warto ryzykować. Przysłowie mówi „kto nie ryzykuje ten nie ma”. I w przypadku Issy Randall się sprawdziło, ale przecież takie historie zdarzają się nie tylko w książkach, więc proponuję wam, najpierw przeczytajcie, a potem wzorem bohaterki zacznijcie realizować swoje marzenia! Warto!
zwiń
Autor: Karolina Pająk Ocena: 3 18-12-2016
Wbrew pozorom hobby jest niezwykle potrzebne człowiekowi. Nie tylko nadaje naszemu życiu sens (przynajmniej w jakimś stopniu), ale sprawia, że nie odbijamy się z nudów w domu od ściany do ściany. Pozwala ono nam się rozwijać oraz...
pokaż więcej
Wbrew pozorom hobby jest niezwykle potrzebne człowiekowi. Nie tylko nadaje naszemu życiu sens (przynajmniej w jakimś stopniu), ale sprawia, że nie odbijamy się z nudów w domu od ściany do ściany. Pozwala ono nam się rozwijać oraz odpocząć od pracy. Daje nam również wytchnienie od problemów dnia codziennego, a czasami może się ono okazać ratunkiem w kryzysowej sytuacji i rozwiązaniem na trapiące nas zmartwienia. Podobnie stało się w przypadku Issy, głównej bohaterki Spotkajmy się w kawiarni, która ze swojego hobby zrobiła sposób na zarabianie pieniędzy i … życie.

Trzydziestojednoletnią Issy poznajemy w momencie, w którym każdy normalny człowiek już by się załamał, bo: nie tylko straciła (z pozoru) stabilną pracę, ale także zauroczyła się w mężczyźnie, który zupełnie do niej nie pasje, i co warto podkreślić, nie zamierza zrobić kolejnego kroku do przodu w ich „związku”. Na szczęście, w tym całym nieszczęściu Issy może liczyć na przebojową przyjaciółkę Helenę oraz (o dziwo!) przypadkowo spotkanych ludziach, którzy z czasem w jej sercu zaczną zajmować coraz więcej miejsca.

Jenny Colgan stworzyła ciepłą, przyjemną, pouczającą i pozytywną historię nie tylko o hobby, jakim jest gotowanie (które również dla samej autorki jest ważne), ale o związkach międzyludzkich, o przyjaźni, która daje tzw. kopa, kiedy przestaje się wierzyć w siebie, o przypadkach, które nie istnieją… Ale Spotkajmy się… to przede wszystkim książka o pasji, która może stać się sposobem na życie, jeśli włoży się w nią odpowiednio dużo pracy, serca i cierpliwości. Tą historią autorka chce nam przekazać, że warto ryzykować i nie poddawać się, gdy pojawiają się na naszej drodze przeszkody.

W książce, obok fabuły, autorka umieściła kilka przepisów na babeczki (na pewno będę je testować w długie jesienne i zimowe wieczory, kiedy zamknę już sezon działkowy). Po pierwszym zapoznaniu się z nimi nie wydają się trudne, lecz zanim przystąpię do pieczenia będę musiała dowiedzieć się co to za mąka „samorosnąca” (nawet moja babcia nie wie co to za magia!). Samo czytanie przepisów sprawiało, że ślinka zaczynała mi lecieć, a już zupełnie moje ślinianki wariowały, kiedy główna bohaterka je przyrządzała i rozdawała/sprzedawała (do tej pory chodzą za mną babeczki cytrynowe…). Autorka tymi opisami prawie mnie torturowała, bo gdybym nie miała pod ręką „czegoś na ząb”, to chyba bym zwariowała. Sama fabuła jest (niestety) przewidywalna – w końcu to książka obyczajowa, lecz byłoby miło, gdyby mnie czymś zaskoczyła. Ale suma sumarum jakoś ta przewidywalność wcale mi nie przeszkadzała. Za to irytowała mnie główna bohaterka – Issy, a konkretnie to, jak dawała się wykorzystywać (bo tego nie można inaczej nazwać) Graeme’owi. Nie raz miałam ochotę trzepnąć ją w głowę by się opamiętała (w tej kwestii z pewnością dogadałabym się z Heleną). Z kolei Austin (bankowiec, który umożliwił bohaterce stworzenie cukierni „Słodki Zakątek”) to urocza i pocieszna postać, lecz niestety nie jest to typ mężczyzny, który kradnie serca czytelniczek. Helena to kobieta z jajami, i wydaje mi się, że każdemu przydałaby się taka osoba jako „twój rozum zastępczy w innym ciele, który uaktywnia się, kiedy twój własny zaczyna wariować” – i to ją polubiłam najmocniej ze wszystkich postaci z Spotkajmy się… Każdy bohater tej historii się zmienia – ewoluuje – pokazują oni swoje inne twarze, co nie tylko urozmaica lekturę, ale także nadaje jej głębi. Coś takiego spotykamy w naszym codziennym życiu – kiedy poznajemy ludzi widzimy ich tylko z jednej strony, lecz gdy zaczynamy z nimi obcować na co dzień, to odkrywamy, że to jedna z ich miliona twarzy, a nasze początkowe oceny zupełnie do nich nie pasują.

Podsumowując: Spotkajmy się… czytało mi się przyjemnie i szybko, niestety jest to książka na raz, to znaczy taka, po którą się raczej drugi raz nie sięgnie (no chyba że po przepisy na babeczki), ale z przyjemnością od czasu do czasu będzie się o niej wspominać. Ot, lekka i niezobowiązująca lektura, przy której można się zrelaksować. I KONIECZNIE trzeba się przy niej zaopatrzyć w „coś na ząb”, bo w trakcie czytania żołądek budzi się do życia.

[http://dzosefinn.blogspot.com/2016/09/colgan-jenny-spotkajmy-sie-w-kawiarni.html]
zwiń
Autor: Sylwia Węgielewska Ocena: 5 04-08-2013
Jeśli czytaliście i polubiliście "Dziennik Bridget Jones" Helen Fielding albo "Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weisberger, to powieść autorstwa Jenny Colgan "Spotkajmy się w kawiarni" powinna przypaść Wam...
pokaż więcej
Jeśli czytaliście i polubiliście "Dziennik Bridget Jones" Helen Fielding albo "Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weisberger, to powieść autorstwa Jenny Colgan "Spotkajmy się w kawiarni" powinna przypaść Wam do gustu. Na okładce książki znajduje się informacja, że czytelniczki wspomnianych powyżej pisarek uwielbiają dzieło pani Colgan. Tylko czy aby porównywanie do tak bestsellerowych tytułów jest na pewno słuszne?




Książka opowiada o młodej kobiecie, zaledwie trzydziestojednoletniej (choć ona uważa, że jest już stara i jej zegar tyka). Issy pracuje w firmie zajmującej się sprzedażą nieruchomości. Od kilku miesięcy romansuje ze swoim szefem - przystojnym Graeme'm, za którym większość kobiet wodzi tęsknym wzrokiem. Jest szczęśliwa, choć jej partner niezbyt spieszy się z oświadczynami. Jednakże sielanka nie trwa długo. Pewnego dnia Issy zostaje zwolniona z pracy i to przez kogo? Przez swojego faceta! Kobieta jest załamana. Nie wie, co ma teraz począć. Jakby tego było mało, stan jej ukochanego dziadka pogarsza się. Jest ciężko chory, nieuleczalnie, a z biegiem czasu jest coraz gorzej. Starszy pan zajmuje szczególne miejsce w życiu Issy. To on tak naprawdę ją wychował, podczas gdy jej matka wiecznie wyjeżdżała w "poszukiwaniu samej siebie". Przez całe życie prowadził piekarnię, a jego wyroby były po prosu uwielbiane i wychwalane przez rzesze klientów. On też nauczył Issy piec, zaraził ją miłością do tej szlachetnej umiejętności kucharskiej. Dzięki niemu młoda kobieta wpada na pomysł, że otworzy własną cukiernię, w której będzie mogła podawać przyrządzane przez siebie babeczki oraz parzyć kawę. Wkrótce znajduje idealne miejsce na swój lokal przy Placyku pod Gruszą. Z pomocą przyjaciół otwiera "Słodki Zakątek". Czy sobie poradzi? Uda jej się spełnić marzenia? Odnajdzie swoje miejsce na ziemi? Czy po nieudanym romansie, ma jeszcze szansę na prawdziwą miłość?

Lektura książki "Spotkajmy się w kawiarni" była dla mnie czystą przyjemnością. Bardzo dobrze mi się ją czytało. Jest to ciepła historia, która udowadnia, że warto marzyć, wierzyć w siebie i nie poddawać się choćby nie wiem co się działo. Pokazuje nam cienie i blaski codziennego życia głównej bohaterki, ale również osób z jej najbliższego otoczenia. Bohaterowie są różnorodni, ciekawi, doskonale wykreowani. Mamy singli poszukujących prawdziwej miłości. Samotnych rodziców starających się wychowywać dzieci najlepiej jak potrafią. Kobiety po nieudanych związkach, które pragną na nowo poczuć się szczęśliwe i komuś potrzebne. Atrakcyjnego mężczyznę, który aby osiągnąć własne cele nie zawaha się wykorzystywać i krzywdzić inne osoby. Tajemniczego właściciela sklepu żelaznego, który skrywa pewien sekret. Jest również starszy pan, dla którego pieczenie stało się jego życiem. Wszystkich tych ludzi w pewien sposób łączy "Słodki Zakątek" oraz jego właścicielka Issy Randall. Miejsce pachnące słodkimi babeczkami oraz świeżo zaparzoną kawą odmienia życie każdego z nich. 




W książce poza interesującą historią znaleźć można jeszcze wiele przepisów na smaczne babeczki oraz ciasta na każdą okazję, które można samemu wypróbować. Podczas lektury wielokrotnie miałam ochotę samej skosztować tych wszystkich pyszności, które Issy serwowała swoim klientom. Cieszę się zatem, że autorka pomyślała o czytelnikach i umieściła w swojej książce ich przepisy. Z pewnością w przyszłości je wykorzystam. 

"Spotkajmy się w kawiarni" to idealna lektura na lato. Ciepła, wzruszająca, prawdziwa. Przyjemnie spędzicie przy niej czas. Polecam.




Moja ocena: 5/6
recenzja z mojej strony: http://magicznyswiatksiazki.pl/spotkajmy-sie-w-kawiarni-jenny-colgan-recenzja-283/
zwiń

Newsletter Chcesz być informowany o nowościach na bieżąco?
Administratorem Państwa danych osobowych jest Wydawnictwo Literackie sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie przy ul. Długiej 1. Podany przez Państwa adres e-mail będzie przetwarzany w celu wysyłki newslettera. Informacja o: sposobie przetwarzania danych osobowych oraz katalogu Państwa uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych - opisana została w Polityce Prywatności i Regulaminie Sklepu.
Zamów newsletter Wydawnictwa Literackiego
Administratorem Państwa danych osobowych jest Wydawnictwo Literackie sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie przy ul. Długiej 1. Podany przez Państwa adres e-mail będzie przetwarzany w celu wysyłki newslettera. Informacja o: sposobie przetwarzania danych osobowych oraz katalogu Państwa uprawnień związanych z przetwarzaniem danych osobowych - opisana została w Polityce Prywatności i Regulaminie Sklepu.