Taniec szczęśliwych cieni

33,92 zł

Oprawa miękka

39,90 zł
X
 Taniec szczęśliwych cieni
Taniec szczęśliwych cieni

33,92 zł

Oprawa miękka

39,90 zł
Wydanie: I
Przekład: Agnieszka Kuc
Oryginalny tytuł: Dance of the Happy Shades
Data premiery: styczeń 2013
Format: 123x197 mm
Oprawa: broszurowa ze skrzydłami
Liczba stron: 356
ISBN: 978-83-08-05055-2
Przeczytaj fragment

PDF

Czytaj

Opis
Laureatka Literackiej Nagrody Nobla 2013! Pierwszy zbiór opowiadań pisarki zwanej kanadyjskim Czechowem! Piętnaście historii napisanych z niebywałą przenikliwością i dbałością o szczegóły....

Zobacz więcej

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla 2013!

Pierwszy zbiór opowiadań pisarki zwanej kanadyjskim Czechowem!


Piętnaście historii napisanych z niebywałą przenikliwością i dbałością o szczegóły. Bohaterowie Munro są ludźmi z krwi i kości, w których nietrudno odnaleźć samego siebie. Ich oczami (głównie dorosłych i nastoletnich kobiet) patrzymy w przeszłość. Munro w swoich opowiadaniach ukazuje przemijanie, złożoność więzów rodzinnych, specyfikę życia w małych miasteczkach i ogromne różnice między światem mężczyzn i kobiet.

 

Posłuchaj audycji Radiowej Dwójki o Alice Munro.

 

Najwspanialsza autorka opowiadań wśród żyjących pisarzy anglosaskich. Bonnie Brody, "Fairbank Reader"

 


Nawet opis prostego życia u Munro zyskuje psychologiczną głębię. "The Observer"

 


Munro jest iluzjonistką, której sztuczek nie da się rozszyfrować. "The Washington Post"

 


Alice Munro należy cytować, bo cytat lepiej niż opis odda szlachetną spontaniczność jej prozy. "The New York Times"

 

 

 

          

 

zwiń
Zobacz również
  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

Opis

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla 2013!

Pierwszy zbiór opowiadań pisarki zwanej kanadyjskim Czechowem!


Piętnaście historii napisanych z niebywałą przenikliwością i dbałością o szczegóły. Bohaterowie Munro są ludźmi z krwi i kości, w których nietrudno odnaleźć samego siebie. Ich oczami (głównie dorosłych i nastoletnich kobiet) patrzymy w przeszłość. Munro w swoich opowiadaniach ukazuje przemijanie, złożoność więzów rodzinnych, specyfikę życia w małych miasteczkach i ogromne różnice między światem mężczyzn i kobiet.

 

Posłuchaj audycji Radiowej Dwójki o Alice Munro.

 

Najwspanialsza autorka opowiadań wśród żyjących pisarzy anglosaskich. Bonnie Brody, "Fairbank Reader"

 


Nawet opis prostego życia u Munro zyskuje psychologiczną głębię. "The Observer"

 


Munro jest iluzjonistką, której sztuczek nie da się rozszyfrować. "The Washington Post"

 


Alice Munro należy cytować, bo cytat lepiej niż opis odda szlachetną spontaniczność jej prozy. "The New York Times"

 

 

 

          

 

Recenzje czytelników (9)
Dodaj recenzję
Autor: Małgorzata Walendowska - recenzja z portalu xiegarnia.pl
Debiutancki zbiór opowiadań Alice Munro zachwyca dojrzałością stylu, mądrością, a także wiarygodnymi, wyrazistymi postaciami. To kolejna na polskim rynku książka Kanadyjki, która potwierdza jej literacki kunszt....
pokaż więcej


Debiutancki zbiór opowiadań Alice Munro zachwyca dojrzałością stylu, mądrością, a także wiarygodnymi, wyrazistymi postaciami. To kolejna na polskim rynku książka Kanadyjki, która potwierdza jej literacki kunszt.



Przeczytaj całą recezję na portalu xiegarnia.pl


zwiń
Autor: Kruszynka - recenzja z blogu book-and-cooking.blogspot.com
Pomimo tego, że autorkę odkryłam stosunkowo niedawno mam wielką ochotę na przeczytanie jej innych pozycji, mam nadzieję, że będą równie dobre, jak ta, którą przeczytałam. ,,Taniec szczęśliwych cieni” to...
pokaż więcej


Pomimo tego, że autorkę odkryłam stosunkowo niedawno mam wielką ochotę na przeczytanie jej innych pozycji, mam nadzieję, że będą równie dobre, jak ta, którą przeczytałam.

,,Taniec szczęśliwych cieni” to wspaniała powieść nacechowana emocjami, nietuzinkowe opowieści powodują, że po ich zakończeniu z chęcią przeczytalibyśmy je ponownie.



Przeczytaj całą recenzję na blogu book-and-cooking.blogspot.com


zwiń
Autor: Beata Woźniak - recenzja z blogu slowemmalowane.blogspot.com
To spójne, napisane subtelnym językiem opowiadania, które należy koniecznie przeczytać. Nie ma tu se4nsacyjnych wydarzeń, za to jest literatura na wysokim poziomie napisana w pięknej formie i wartościowa pod każdym...
pokaż więcej


To spójne, napisane subtelnym językiem opowiadania, które należy koniecznie przeczytać. Nie ma tu se4nsacyjnych wydarzeń, za to jest literatura na wysokim poziomie napisana w pięknej formie i wartościowa pod każdym względem.



Więcej czytaj na blogu http://slowemmalowane.blogspot.com/



 


zwiń
Autor: Książkozaur - recenzja umieszczona na blogu ksiazkozaur.blogspot.com
To pierwszy zbiór opowiadań kanadyjskiej pisarki, od 1968 roku napisała wiele innych i z pewnością przeszła w swojej twórczości długą drogę. W "Tańcu szczęśliwych cieni" czuje się, że nie są to teksty...
pokaż więcej


To pierwszy zbiór opowiadań kanadyjskiej pisarki, od 1968 roku napisała wiele innych i z pewnością przeszła w swojej twórczości długą drogę. W "Tańcu szczęśliwych cieni" czuje się, że nie są to teksty nowe, ale uważam to za plus – pisarka uchwyciła w nich obyczajowość, która już zanikła. Opowiadania mi się podobały, niektóre zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie, i jestem ogromnie ciekawa, jak wypadłyby skonfrontowane z czymś nowszym, z lat 90. (niestety na razie nieprzetłumaczone) i z jakimś zupełnie świeżym zbiorem. Z pewnością nie było to moje ostatnie spotkanie z Alice Munro, bo z piętnastu krótkich opowiadań wyłania się różnorodny, pełen ciekawych i słusznych obserwacji obraz człowieka – po prostu.



Więcej czytaj na blogu ksiazkozaur.blogspot.com


zwiń
Autor: jjon - recenzja umieszczona na blogu bukowniczek.blogspot.com
Lubię opowiadania. Przypomniałam to sobie ostatnio dzięki zbiorowi opowiadań Taniec szczęśliwych cieni kanadyjskiej pisarki Alice Munro, wymienianej jako kandydatki do Nagrody Nobla. To moje pierwsze spotkanie z twórczością...
pokaż więcej


Lubię opowiadania.

Przypomniałam to sobie ostatnio dzięki zbiorowi opowiadań Taniec szczęśliwych cieni kanadyjskiej pisarki Alice Munro, wymienianej jako kandydatki do Nagrody Nobla. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Munro, choć wydane wcześniej Widok z Castle Rock czy Zbyt wiele szczęścia figurują od dawna na mojej liście "Chcę przeczytać". Może dobrze się stało, że nie trafiły wcześniej w moje ręce, bo dzięki temu rozpoczęłam poznawanie twórczości Munro od jej debiutu z 1968 roku. A debiut ten uważam za bardzo udany.



Czytaj więcej na blogu bukowniczek.blogspot.com



 


zwiń
Autor: Dofi - recenzja z blogu dofi.com.pl
Dobrze się złożyło, bo książka ta jest debiutem autorki – a lubię zaczynać od początku. Ciekawa jestem, jej późniejszych opowiadań, bo choć książka powstała 45 lat temu, dopiero teraz dociera do nas. Zdarza się,...
pokaż więcej


Dobrze się złożyło, bo książka ta jest debiutem autorki – a lubię zaczynać od początku. Ciekawa jestem, jej późniejszych opowiadań, bo choć książka powstała 45 lat temu, dopiero teraz dociera do nas. Zdarza się, że debiut nie zawsze zachwyca. W tym przypadku nie ma się czego bać. „Taniec szczęśliwych cieni” stanowi zbiór piętnastu opowiadań na najwyższym poziomie.

Pierwsze skojarzenie, które miałam, czytając książkę, było nierozłącznie związane z Wisławą Szymborską. Gdyby polska poetka pisała prozę, tworzyłaby tak jak Munro. Dlaczego? Otóż kanadyjska pisarka na ledwie dwudziestu stronach – na których mieści się średnio jedno opowiadanie, potrafi zawrzeć cały świat, mikro i makrokosmos jednocześnie. Znaczenia, które kryją się na kolejnych stronach mogą wywołać lekki zawrót głowy. Skondensowanie – tak najkrócej można podsumować prozę Munro.



Przeczytaj całą recenzję na blogu dofi.com.pl


zwiń
Autor: Monika - recenzja z portalu lubimyczytac.pl
Debiutancki tom jest bardzo spójny. Nie pojawiają się tu właściwie słabsze opowiadania. Wszystkie natomiast wydają się być w pewien tajemniczy sposób połączone ze sobą. Opowieści z pozoru nie mają w prawdzie ze...
pokaż więcej


Debiutancki tom jest bardzo spójny. Nie pojawiają się tu właściwie słabsze opowiadania. Wszystkie natomiast wydają się być w pewien tajemniczy sposób połączone ze sobą. Opowieści z pozoru nie mają w prawdzie ze sobą nic wspólnego, jednak czytelnik mimowolnie zastanawia się co jakiś czas, czy nie pojawia się pewna ciągłość dla niektórych z historii. Munro wykorzystuje wiele podobnych motywów, które łączą ze sobą bohaterów poszczególnych opowieści. Kilkakrotnie narratorką jest dziewczynka czy kobieta o imieniu Helen, dwukrotnie pojawia się postać ojca nazwanego Ben Jordan, przewija się motyw lisiej farmy, patchworkowych dywaników szytych przez starsze panie, a wiele z opowieści dzieje się w miasteczku lub okolicach Jubilee. Ale te historie, choć z podobnymi motywami, nie pasują do siebie. Kontynuację wykluczają jakieś szczegóły. Nie umiejąc jednak dokładnie umiejscowić owych wydarzeń w czasie, poddajemy się grze, którą z czytelnikiem prowadzi autorka.



Przeczytaj całą recenzję na portalu lubimyczytac.pl


zwiń
Autor: Versatile - recenzja z blogu public-reading.blogspot.com
Nie bez przyczyny Alice Munro została okrzyknięta kandyjskim Czechowem. Jej teksty urzekają formą, zadziwiają bogactwem szczegółów a także pozostawiają uczucie niedosytu. To niesłychane, w jak czarujący sposób...
pokaż więcej


Nie bez przyczyny Alice Munro została okrzyknięta kandyjskim Czechowem. Jej teksty urzekają formą, zadziwiają bogactwem szczegółów a także pozostawiają uczucie niedosytu. To niesłychane, w jak czarujący sposób pisarka porusza przyziemne tematy. Gdy dowiedziałam się, że „Taniec szczęśliwych cieni” jest debiutanckim utworem kanadyjskiej autorki byłam w istnym szoku! Nigdy nie przypuszczałabym, że tak wspaniale dopracowane dzieło, może być pierwszym tekstem w dorobku jakiegokolwiek pisarza. Jestem przekonana, że jeszcze nie raz wrócę do tego zbioru.



Fantastyczna wiadomość jest taka, że już niedługo na sklepowych półkach będzie można znaleźć kolejne zbiory opowiadań autorstwa Alice Munro.



Przeczytaj całą recenzję na portalu public-reading.blogspot.com


zwiń
Autor: Marta Rajchel Ocena: 5 07-05-2013
Alice Munro, kanadyjski wirtuoz opowiadań, mistrzyni tej krótkiej formy, porównywana z Czechowem.  Tymi słowami określa ją cały świat. Urodzona w 1931 roku Munro, wydała swój pierwszy tom opowiadań w 1968...
pokaż więcej




Alice Munro, kanadyjski wirtuoz opowiadań, mistrzyni tej krótkiej formy, porównywana z Czechowem.  Tymi słowami określa ją cały świat. Urodzona w 1931 roku Munro, wydała swój pierwszy tom opowiadań w 1968 roku. W Polsce jej sława dopiero rozkwita za sprawą Wydawnictwa Literackiego, które od 2011 roku regularnie wydaje twórczość tej autorki.




Taniec szczęśliwych cieni, który mam przed sobą, to debiut A. Munro. Przyznam szczerze, że trudno było mi w to uwierzyć. Niezwykła dojrzałość autorki i dopracowany warsztat wskazywałyby raczej na kogoś, kto ma na swoim koncie co najmniej kilka utworów.




Piętnaście historii. Obrazki prowincjonalnej codzienność. Nic wielkiego. A jednak. W prozie Alice Munro najważniejsze jest to, co dzieje się w tym momencie. Tu i teraz. Nie ma znaczenia, czy są to zakupy w markecie, czy przyjazd do rodzinnego domu, czy wyjście na szkolny bal. Ciągle nie potrafię pojąć, jak wielki talent trzeba posiadać, aby z kawałka szarego życia, stworzyć historie ciekawe, doskonale skonstruowane i co najważniejsze pozostawiające niedosyt i apetyt na więcej.




Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po ten tom, wrażenie zrobiły na mnie tylko cztery opowiadania (Komiwojażer Braci Walker, Biuro, Chłopcy i dziewczynki i Taniec szczęśliwych cieni). Nie był to dobry czas na tę lekturę. Czytałam w biegu, między świętami i chorobami synka. Tak nie można. A. Munro trzeba poświęcić czas zasiadając wygodnie na kanapie, w spokoju i ciszy. Najlepiej późną nocą. Nie dałam za wygraną i w weekend majowy po raz drugi zasiadłam do Tańca szczęśliwych cieni. Czytałam wieczorami, kiedy ciszę przerywał tylko deszcz bębniący o szyby. Tym razem chłonęłam każde słowo, każdy przecinek i kropkę.




Akcję wszystkich opowiadań autorka usytuowała na prowincji, w okolicach miasteczka Jubilee. Sama wychowała się w podobnym miejscu, gdzieś między miastem a wsią. Na pierwszy rzut oka nie dzieje się tam nic szczególnego. Dopiero ludzie i ich codzienne życie, małe troski i duże kłopoty sprawiają, że senność znika jak za dotknięciem różdżki.  Bohaterami są w większości dziewczynki i kobiety. Dziewczynki tęskniące za innym, lepszym życiem, wyalienowane od reszty, pragną uciec lub właśnie wtopić się w tłum. Kobiety autsajderki, które chcą się wyrwać z zapyziałej mieściny, opuścić dom rodzinny, a często i samych rodziców, by szukać własnego ja. W opowiadaniach Munro widać, jak trudne jest to zadania. Bohaterki często pozostają tylko przy swoich marzeniach o wspaniałym życiu, czasem robią pierwszy krok, a potem cofają się szybko w bezpieczny kokon. Niejednokrotnie udaje im się uciec na wiele lat. Zawsze jednak coś ciągnie je z powrotem w rodzinne strony, nie pozwala zapomnieć, tłamsi od środka. Jedna z kobiet ma wyrzuty sumienia, że uciekła od chorej matki, zostawiając siostrę z tym „kłopotem” (Pokój utrechcki). Dziewczyna, której nikt nie chce porosić do tańca podczas szkolnego balu, ma szansę opuścić miejsce, które dało jej tak wiele przykrości i za sprawą nowej koleżanki wyrwać się ze stereotypowego myślenia, które powoduje tylko cierpienie. Już, już podchodzi do wyjściowych drzwi, kiedy zupełnie przypadkowy chłopiec prosi ją do tańca. Czar prysł. Dziewczyna oddycha z ulgą, że wszystko zostało po staremu, że nic nie trzeba zmieniać.  
Dominuje także tematyka przemijania (Taniec szczęśliwych cieni) i złożonych więzów rodzinnych na tle małego miasteczka. Mimo pozornie nieskomplikowanej fabuły, autorka nie przedstawia łatwej wizji świata. Jej bohaterowie to nie grzeczni farmerzy, zacofani w myśleniu. 
Cały tom niby tak realistyczny, a jednak zawieszony gdzieś między jawą i snem. Nie bez powodu, twórczość A. Munro określa się mianem realizmu magicznego. Zauważyłam też, że niektóre opowiadania łączą się w lekko powiązane cykle, mozaiki. Czasem występuje ten sam bohater, miejsce. Kiedy dobrnęłam do końca, odniosłam wrażenie, że w piętnastu opowiadaniach Munro przedstawiła niewielką społeczność jednego miasteczka. Gdyby połączyć je nicią, mogłaby powstać całkiem spora powieść. To tylko takie moje spekulacje, gdyż podobno A. Munro nigdy nie napisała i nie napisze dłuższej formy. Żartuje na ten temat mówiąc, że boi się, że trakcie pisania długiej powieści, coś mogłoby się jej stać i biedna książka nigdy nie zostałaby ukończona.




Autorka bardzo dba o najmniejsze szczegóły, jest przenikliwa i dokładna. Język opowiadań doskonale współgra z całością. Z jednej strony jest uporządkowany i czysty, z drugiej zaś od czasu do czasu wkrada się tam chaos, oczywiście celowo zaplanowany. W człowieku, nawet tym zamieszkującym prowincję kryją się burze i wodospady. Takie też jest nasze życie i takie są te opowiadania. Największym majstersztykiem pozostają dla mnie zakończenia. To po prostu mistrzostwo świata. W audycji radiowej poświęconej twórczości A. Munro usłyszałam, że od małego lubiła poprawiać zakończenia przeczytanych przez siebie książek.  Nie dziwi mnie zatem fakt, że i w swoich opowiadaniach ten ostateczny moment dopracowała do perfekcji. Wyobrażacie sobie, że koniec każdego z opowiadań przynosi zupełnie nowe spojrzenie na całość? A do tego jeszcze pozostawia czytelnika w wielkim osłupieniu i z tysiącem pytań.




Proza tej kanadyjskiej pisarki namacalnie dotyka codzienności, obcuje z nią i sprawia, że przebywanie w jej pieleszach staje się czymś bardzo interesującym. Każdy, kto przeczytał choć kilka słów o samej autorce, odnajdzie w jej książce wiele wątków autobiograficznych, czy to w samych postaciach, czy w poruszanej tematyce. Jak wspomniałam wcześniej Munro także wychowała się na prowincji, jej ojciec był hodowcą srebrnych lisów, a sama Alice ze względu na to, że poszła wcześniej do szkoły, nie potrafiła złapać kontaktu z kolegami i koleżankami.  Sama również musiała opuścić rodzinne miejsce i wyemigrować w poszukiwaniu własnego ja.
Wyalienowanie, podróż, choroba, ucieczka, powrót do przeszłości - wszystkie dotknięte w opowiadaniach problemy mają jakiś związek z samą autorką, dlatego pewnie są tak bliskie życiu, swojskie.




Od lat mówi się, że Alice Munro znajduje się w ścisłym gronie kandydatów do nagrody Nobla. Od dziś będę trzymać kciuki, aby spekulacje okazały się prawdziwe i przyniosły autorce tak wielkie wyróżnienie.
Genialne!
zwiń
Inni czytelnicy kupowali również
W 2010 r. francuski pisarz, dziennikarz, podróżnik zrealizował pomysł, o którym myślał od lat. Zagubiona w tajdze chata nad brzegiem Bajkału stała się na ponad pół roku jego domem.

24,65 zł

Oprawa twarda

29,00 zł
24,65 zł
Laureat  Paszportu Polityki 2012. Szczepan Twardoch tak jak najwięksi – Witkacy, Gombrowicz, Littell – potrafi ukazać słabego, rozdartego człowieka wplątanego w wielką historię.  

38,17 zł

Oprawa miękka

44,90 zł

25,42 zł

Ebook

29,90 zł

44,90 zł

Dublet (książka+ebook)

38,17 zł
25,42 zł
44,90 zł

Newsletter Chcesz być informowany o nowościach na bieżąco?
Zamów newsletter Wydawnictwa Literackiego