Nie oddam dzieci!

34,90 zł

Dublet (książka+ebook)

22,10 zł

Ebook

26,00 zł

29,67 zł

Oprawa twarda

34,90 zł
X
 Nie oddam dzieci!
Nie oddam dzieci!

29,67 zł

Oprawa twarda

34,90 zł

22,10 zł

Ebook

34,90 zł

34,90 zł

Dublet (książka+ebook)

Wydanie: I
Data premiery: kwiecień 2015
Format: 123x197 mm
Formaty: EPUB MOBI
Zabezpieczenia: watermark
Oprawa: twarda
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-08-05529-8
Przeczytaj fragment

PDF

Czytaj

Pobierz fragment
Opis
Najmocniejsza powieść Katarzyny Michalak. Roztrzaskuje serce na kawałki, wzbudza skrajne emocje, wzrusza do łez. A przecież ta historia może się przydarzyć każdemu…   Michał Sokołowski, młody i...

Zobacz więcej

Najmocniejsza powieść Katarzyny Michalak. Roztrzaskuje serce na kawałki, wzbudza skrajne emocje, wzrusza do łez. A przecież ta historia może się przydarzyć każdemu…

 

Michał Sokołowski, młody i utalentowany chirurg oddany swojej pracy, nie zauważa momentu, w którym staje się ona ważniejsza niż rodzina. Dopiero gdy jego ukochana żona i najmłodszy synek giną pod kołami rozpędzonego samochodu, Michał zrozumie, co tak naprawdę jest ważne. Za późno…

Ale to nie koniec jego tragedii. Los bywa okrutny, a ludzie jeszcze bardziej. Pogrążonego w rozpaczy mężczyznę czeka jeszcze jeden cios, który spadnie z najmniej spodziewanej strony.

Zrozpaczony ojciec musi podjąć o desperacką walkę o prawa do opieki nad pozostałymi dziećmi i stawić czoła nie tylko wymiarowi sprawiedliwości, ale i tym, którzy powinni stać po jego stronie.

Michał musi znaleźć w sobie siłę, by wykrzyczeć: Nie oddam dzieci! Albo… utraci je również.

 

Tę powieść musisz przeczytać…

Ta historia może zmienić Twoje życie…

Ten dramat może się rozegrać tuż obok Ciebie…

 

Dramatyczna, wstrząsająca i do bólu prawdziwa – oto długo oczekiwana książka Katarzyny Michalak z obyczajowej „serii z czarnym kotem”.

 

Książki Katarzyny Michalak nie znikają z list bestsellerów, a czytelniczki je kochają. Zapraszamy do lektury całego wywiadu na portalu Onet.pl

Zapraszamy do lektury wywiadu z Autorką:

 

W najnowszej powieści opisuje pani sugestywnie skutki tragedii, spowodowanej przez pijanego kierowcę. Dlaczego postanowiła zająć się pani tym tematem?

Ze strachu, gniewu i bezsilności. Ja prowadzę bardzo ostrożnie i spokojnie. Trzymam się przepisów, bo dlaczego niby nie? Od tego są. Mam prawo jazdy od 1999 roku i nie dostałam ani jednego mandatu, nie straciłam ani jednego punktu. Można? Można. Co z tego jednak, że ja będę jechała jak zwykle ostrożnie z dwójką dzieci „na pokładzie”, gdy zabije nas jakiś pomyleniec, których pełno na drogach, gnający sto pięćdziesiąt po wąskiej dwupasmówce, naćpany albo pijany do tego? I za zamordowanie – bo ja to nazywam nie wypadkiem, a morderstwem – mnie i moich dzieci dostanie jakiś śmieszny wyrok w zawiasach, wyjdzie i będzie zabijał dalej? Media zaczynają nagłaśniać wypadki spowodowane przez pijanych albo naćpanych celebrytów. Nie piszą jednak o drugiej stronie medalu: sądach, które za zabicie niewinnego człowieka zasądzają kilka lat w „zawiasach”. I nie wiem, co wzbudza we mnie większy gniew: ci bandyci za kierownicą, czy ich bezkarność „dzięki” naszym łagodnym, wyrozumiałym sądom…

Zastosowała pani bardzo drastyczne opisy wypadku samochodowego - czemu sięgnęła pani po takie emocjonalne środki?

Drastyczny temat wymaga drastycznych środków. Nie da się śmierci młodej kobiety i malutkiego chłopczyka opisać pięknie i łagodnie, niczym zachodu słońca nad morzem. Bynajmniej nie sprawiło mi przyjemności opisywanie wypadku, było to dla mnie tak straszne – szczególnie, że cały czas w tym samochodzie widziałam siebie i mojego synka - że ten jeden rozdział pisałam na raty: kilka akapitów, i przerwa, bo ręce mi się trzęsły, a do oczu napływały łzy. Ale cała książka jest mocna, bardzo mocna. Pisana brutalnym językiem, bo takim posługują się moi antybohaterowie, czarno-biała, bez znieczulenia. Jednym słowem: jest prawdziwa.

Myśli pani, że ta powieść coś zmieni? Kimś potrząśnie?

Nie mam takich złudzeń. Jeżeli ktoś prowadził po pijaku, będzie to robił nadal. Jeżeli jego rodzina na to pozwalała, nikt się nagle nie sprzeciwi. Żeby zmienić cokolwiek, należałoby zacząć od siebie. Dam prosty przykład: moi synowie nigdy, ale to nigdy nie widzieli mnie pijanej, naćpanej, czy palącej. Nie mówię, że za kierownicą, po prostu nigdy. Gdy prowadzę, a oni jadą ze mną, bez przerwy, do znudzenia „nawijam”: „O, tu jest ograniczenie prędkości, trzeba zwolnić. O, teren zabudowany, zwalniamy! O, jak dobrze, że jechałam wolno, bo ten piesek wpadłby mi prosto pod koła, a tak patrz, Patinku, zdążyłam zahamować”. Od najmłodszych lat wdrukowuję moim dzieciom: jedź ostrożnie, trzymaj się przepisów, zwalniaj. I to jest rola rodziców: to oni swoim przykładem odpowiadają za przyszłe zachowania swoich dzieci. Jeśli syn widzi, że podpity ojciec wsiada za kierownicę, kiedyś zrobi to samo, bo dlaczego nie. Jeśli córka widzi, że matka siedzi obok pijanego kierowcy, sama w przyszłości również nie będzie protestować. I to ciche przyzwolenie plus śmieszne kary za jazdę po pijanemu są powodem tragedii na drogach.

Główny bohater - doktor Sokołowski jako samotny ojciec musi walczyć o prawa do opieki nad dziećmi.  Co pani myśli o sytuacji samotnych ojców w Polsce?

Są niezwykle dzielni. Tak zresztą jak samotne matki. Nie to jednak w jego sytuacji jest najgorsze, że sam musi poradzić sobie z wychowaniem trójki dzieci. Znacznie gorszy jest fakt, że te dzieci „życzliwi” chcą mu odebrać, bo on sobie nie radzi. Nie radzi sobie z własną żałobą, rozpaczą i depresją po stracie ukochanej żony i synka, nie radzi sobie z rozpaczą i tęsknotą osieroconych dzieci, wreszcie nie radzi sobie z opieką nad nowonarodzonym maleństwem. Jest z tym wszystkim przeraźliwie sam i zamiast pomocy otrzymuje od swoich bliskich cios nożem w plecy: wniosek o pozbawienie go władzy rodzicielskiej. To co czuje w tym momencie matka, czy ojciec, który kocha swoje dziecko jest… nie do opisania.

Czy polskie społeczeństwo nie jest przygotowane udzielanie takiej pomocy?

W Polsce samotnym rodzicom nie wolno się przyznawać do tego, że sobie nie radzą. Bo zamiast wsparcia mogą otrzymać właśnie wezwanie do sądu. Szczególnie mężczyznom jest trudno, bo oni przecież nie mogą sobie pozwolić na słabość, poprosić o pomoc. Muszą być silni, dzielni i zaradni, tymczasem im jest ciężej niż samotnej matce wejść w rolę jedynego opiekuna dzieci, w pojedynkę ogarnąć codzienne obowiązki, skleić potrzaskaną rodzinę w całość. Nie mają prawa pozwolić sobie na rozpacz, bezradność, czy depresję. Dla Polaków depresja nadal jest wstydliwą chorobą, do której przyznawać się mogą celebryci, ale nie nasz sąsiad, czy sąsiadka – oni natychmiast otrzymają łatkę „psychol”, a czy „psychiczna” albo „psychiczny” może wychowywać dzieci? Wystarczy jeden „życzliwy” i sąd orzeka pozbawienie władzy rodzicielskiej, odbiera kochającemu rodzicowi dziecko, doprowadzając do jeszcze większej tragedii. Dlatego radzę samotnym matkom i ojcom: zaciśnijcie zęby i nie dajcie się. Walczcie o dzieci, o swoje rodziny. Pamiętajcie, że choć dziś jest trudno, że czasem brak już sił, po nocy nadejdzie nowy dzień...

Zwraca pani też uwagę na problem bezduszności sytemu sądownictwa i niewydolność systemu opieki społecznej – czy w Polsce jest aż tak źle?

Nie wiem, czy tylko w Polsce, bo przygotowując się do tej książki zgłębiałam jedynie polskie statystyki, ale to co odkryłam przeraża: za zabicie po pijanemu człowieka grozi bandycie od sześciu miesięcy (!) do dwunastu lat więzienia, zazwyczaj sąd orzeka cztery lata w zawieszeniu. I odbiera nie samochód – narzędzie przestępstwa, a prawo jazdy, z czego bandyci nic sobie nie robią, rozbijając się po polskich drogach dalej. Gdy dotarłam do tych informacji poczułam straszny gniew. I zadaję w tym momencie pytanie wszystkim sędziom w Polsce: jeżeli ćpun za kierownicą zabije jutro twoje dziecko, twoją żonę, czy twoją matkę też orzekniesz cztery lata w zawieszeniu? Także uznasz, że cierpiał na „pomroczność jasną”? Również wypuścisz go i oddasz samochód, by zabijał dalej? Jak łatwo orzekać łagodne kary, gdy tragedia dotyczy kogoś tam, a nie was samych…

System opieki społecznej to zupełnie inna bajka, a czasami horror nie bajka. Potrafi oddać małe, kilkuletnie dzieci rodzinie zastępczej, która te dzieci po kolei morduje ze szczególnym okrucieństwem, a zabiera dzieci matce, która je kocha i która dba o nie jak potrafi, tylko na przykład straciła pracę, popadła w depresję i po prostu sobie nie radzi z codziennością. Zamiast pomóc takiej kobiecie, wyrywa się jej z ramion dziecko krzyczące „Mamusiu ratuj mnie! Mamusiu ratuj!”, zupełnie nie licząc się z tragedią tego dziecka i tej matki. Nie wiem jak to zmienić, jestem całkowicie bezradna wobec systemu, mogę jedynie o tym pisać. Więc napisałam.

Co chciałaby pani powiedzieć samotnym rodzicom?

Sama przez wiele lat wychowywałam syna. Bywało trudno i beznadziejnie. Pamiętam poczucie bezsilności, rozpaczy, totalnego wyczerpania. Sama miałam ciężką depresję po rozwodzie. Zdarzały się dni, gdy nie miałam siły wstać i iść. Ale miałam przecież dziecko. Dla niego i tylko dla niego - bo dla siebie wtedy nie znaczyłam nic - podniosłam się i wygrałam. Musisz znaleźć w sobie tę siłę. Dla dziecka. Jeżeli stanie się najgorsze i odbiorą Ci córkę, czy syna, musisz dotrwać do ich powrotu, bo… dzieci zawsze wracają do domu. Zawsze. Pamiętaj o tym. I dotrwaj.

zwiń
Zobacz również
  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: twarda

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: twarda

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: twarda

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: twarda

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: twarda

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: twarda

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

  • Oprawa: broszurowa

Opis

Najmocniejsza powieść Katarzyny Michalak. Roztrzaskuje serce na kawałki, wzbudza skrajne emocje, wzrusza do łez. A przecież ta historia może się przydarzyć każdemu…

 

Michał Sokołowski, młody i utalentowany chirurg oddany swojej pracy, nie zauważa momentu, w którym staje się ona ważniejsza niż rodzina. Dopiero gdy jego ukochana żona i najmłodszy synek giną pod kołami rozpędzonego samochodu, Michał zrozumie, co tak naprawdę jest ważne. Za późno…

Ale to nie koniec jego tragedii. Los bywa okrutny, a ludzie jeszcze bardziej. Pogrążonego w rozpaczy mężczyznę czeka jeszcze jeden cios, który spadnie z najmniej spodziewanej strony.

Zrozpaczony ojciec musi podjąć o desperacką walkę o prawa do opieki nad pozostałymi dziećmi i stawić czoła nie tylko wymiarowi sprawiedliwości, ale i tym, którzy powinni stać po jego stronie.

Michał musi znaleźć w sobie siłę, by wykrzyczeć: Nie oddam dzieci! Albo… utraci je również.

 

Tę powieść musisz przeczytać…

Ta historia może zmienić Twoje życie…

Ten dramat może się rozegrać tuż obok Ciebie…

 

Dramatyczna, wstrząsająca i do bólu prawdziwa – oto długo oczekiwana książka Katarzyny Michalak z obyczajowej „serii z czarnym kotem”.

 

Książki Katarzyny Michalak nie znikają z list bestsellerów, a czytelniczki je kochają. Zapraszamy do lektury całego wywiadu na portalu Onet.pl

Zapraszamy do lektury wywiadu z Autorką:

 

W najnowszej powieści opisuje pani sugestywnie skutki tragedii, spowodowanej przez pijanego kierowcę. Dlaczego postanowiła zająć się pani tym tematem?

Ze strachu, gniewu i bezsilności. Ja prowadzę bardzo ostrożnie i spokojnie. Trzymam się przepisów, bo dlaczego niby nie? Od tego są. Mam prawo jazdy od 1999 roku i nie dostałam ani jednego mandatu, nie straciłam ani jednego punktu. Można? Można. Co z tego jednak, że ja będę jechała jak zwykle ostrożnie z dwójką dzieci „na pokładzie”, gdy zabije nas jakiś pomyleniec, których pełno na drogach, gnający sto pięćdziesiąt po wąskiej dwupasmówce, naćpany albo pijany do tego? I za zamordowanie – bo ja to nazywam nie wypadkiem, a morderstwem – mnie i moich dzieci dostanie jakiś śmieszny wyrok w zawiasach, wyjdzie i będzie zabijał dalej? Media zaczynają nagłaśniać wypadki spowodowane przez pijanych albo naćpanych celebrytów. Nie piszą jednak o drugiej stronie medalu: sądach, które za zabicie niewinnego człowieka zasądzają kilka lat w „zawiasach”. I nie wiem, co wzbudza we mnie większy gniew: ci bandyci za kierownicą, czy ich bezkarność „dzięki” naszym łagodnym, wyrozumiałym sądom…

Zastosowała pani bardzo drastyczne opisy wypadku samochodowego - czemu sięgnęła pani po takie emocjonalne środki?

Drastyczny temat wymaga drastycznych środków. Nie da się śmierci młodej kobiety i malutkiego chłopczyka opisać pięknie i łagodnie, niczym zachodu słońca nad morzem. Bynajmniej nie sprawiło mi przyjemności opisywanie wypadku, było to dla mnie tak straszne – szczególnie, że cały czas w tym samochodzie widziałam siebie i mojego synka - że ten jeden rozdział pisałam na raty: kilka akapitów, i przerwa, bo ręce mi się trzęsły, a do oczu napływały łzy. Ale cała książka jest mocna, bardzo mocna. Pisana brutalnym językiem, bo takim posługują się moi antybohaterowie, czarno-biała, bez znieczulenia. Jednym słowem: jest prawdziwa.

Myśli pani, że ta powieść coś zmieni? Kimś potrząśnie?

Nie mam takich złudzeń. Jeżeli ktoś prowadził po pijaku, będzie to robił nadal. Jeżeli jego rodzina na to pozwalała, nikt się nagle nie sprzeciwi. Żeby zmienić cokolwiek, należałoby zacząć od siebie. Dam prosty przykład: moi synowie nigdy, ale to nigdy nie widzieli mnie pijanej, naćpanej, czy palącej. Nie mówię, że za kierownicą, po prostu nigdy. Gdy prowadzę, a oni jadą ze mną, bez przerwy, do znudzenia „nawijam”: „O, tu jest ograniczenie prędkości, trzeba zwolnić. O, teren zabudowany, zwalniamy! O, jak dobrze, że jechałam wolno, bo ten piesek wpadłby mi prosto pod koła, a tak patrz, Patinku, zdążyłam zahamować”. Od najmłodszych lat wdrukowuję moim dzieciom: jedź ostrożnie, trzymaj się przepisów, zwalniaj. I to jest rola rodziców: to oni swoim przykładem odpowiadają za przyszłe zachowania swoich dzieci. Jeśli syn widzi, że podpity ojciec wsiada za kierownicę, kiedyś zrobi to samo, bo dlaczego nie. Jeśli córka widzi, że matka siedzi obok pijanego kierowcy, sama w przyszłości również nie będzie protestować. I to ciche przyzwolenie plus śmieszne kary za jazdę po pijanemu są powodem tragedii na drogach.

Główny bohater - doktor Sokołowski jako samotny ojciec musi walczyć o prawa do opieki nad dziećmi.  Co pani myśli o sytuacji samotnych ojców w Polsce?

Są niezwykle dzielni. Tak zresztą jak samotne matki. Nie to jednak w jego sytuacji jest najgorsze, że sam musi poradzić sobie z wychowaniem trójki dzieci. Znacznie gorszy jest fakt, że te dzieci „życzliwi” chcą mu odebrać, bo on sobie nie radzi. Nie radzi sobie z własną żałobą, rozpaczą i depresją po stracie ukochanej żony i synka, nie radzi sobie z rozpaczą i tęsknotą osieroconych dzieci, wreszcie nie radzi sobie z opieką nad nowonarodzonym maleństwem. Jest z tym wszystkim przeraźliwie sam i zamiast pomocy otrzymuje od swoich bliskich cios nożem w plecy: wniosek o pozbawienie go władzy rodzicielskiej. To co czuje w tym momencie matka, czy ojciec, który kocha swoje dziecko jest… nie do opisania.

Czy polskie społeczeństwo nie jest przygotowane udzielanie takiej pomocy?

W Polsce samotnym rodzicom nie wolno się przyznawać do tego, że sobie nie radzą. Bo zamiast wsparcia mogą otrzymać właśnie wezwanie do sądu. Szczególnie mężczyznom jest trudno, bo oni przecież nie mogą sobie pozwolić na słabość, poprosić o pomoc. Muszą być silni, dzielni i zaradni, tymczasem im jest ciężej niż samotnej matce wejść w rolę jedynego opiekuna dzieci, w pojedynkę ogarnąć codzienne obowiązki, skleić potrzaskaną rodzinę w całość. Nie mają prawa pozwolić sobie na rozpacz, bezradność, czy depresję. Dla Polaków depresja nadal jest wstydliwą chorobą, do której przyznawać się mogą celebryci, ale nie nasz sąsiad, czy sąsiadka – oni natychmiast otrzymają łatkę „psychol”, a czy „psychiczna” albo „psychiczny” może wychowywać dzieci? Wystarczy jeden „życzliwy” i sąd orzeka pozbawienie władzy rodzicielskiej, odbiera kochającemu rodzicowi dziecko, doprowadzając do jeszcze większej tragedii. Dlatego radzę samotnym matkom i ojcom: zaciśnijcie zęby i nie dajcie się. Walczcie o dzieci, o swoje rodziny. Pamiętajcie, że choć dziś jest trudno, że czasem brak już sił, po nocy nadejdzie nowy dzień...

Zwraca pani też uwagę na problem bezduszności sytemu sądownictwa i niewydolność systemu opieki społecznej – czy w Polsce jest aż tak źle?

Nie wiem, czy tylko w Polsce, bo przygotowując się do tej książki zgłębiałam jedynie polskie statystyki, ale to co odkryłam przeraża: za zabicie po pijanemu człowieka grozi bandycie od sześciu miesięcy (!) do dwunastu lat więzienia, zazwyczaj sąd orzeka cztery lata w zawieszeniu. I odbiera nie samochód – narzędzie przestępstwa, a prawo jazdy, z czego bandyci nic sobie nie robią, rozbijając się po polskich drogach dalej. Gdy dotarłam do tych informacji poczułam straszny gniew. I zadaję w tym momencie pytanie wszystkim sędziom w Polsce: jeżeli ćpun za kierownicą zabije jutro twoje dziecko, twoją żonę, czy twoją matkę też orzekniesz cztery lata w zawieszeniu? Także uznasz, że cierpiał na „pomroczność jasną”? Również wypuścisz go i oddasz samochód, by zabijał dalej? Jak łatwo orzekać łagodne kary, gdy tragedia dotyczy kogoś tam, a nie was samych…

System opieki społecznej to zupełnie inna bajka, a czasami horror nie bajka. Potrafi oddać małe, kilkuletnie dzieci rodzinie zastępczej, która te dzieci po kolei morduje ze szczególnym okrucieństwem, a zabiera dzieci matce, która je kocha i która dba o nie jak potrafi, tylko na przykład straciła pracę, popadła w depresję i po prostu sobie nie radzi z codziennością. Zamiast pomóc takiej kobiecie, wyrywa się jej z ramion dziecko krzyczące „Mamusiu ratuj mnie! Mamusiu ratuj!”, zupełnie nie licząc się z tragedią tego dziecka i tej matki. Nie wiem jak to zmienić, jestem całkowicie bezradna wobec systemu, mogę jedynie o tym pisać. Więc napisałam.

Co chciałaby pani powiedzieć samotnym rodzicom?

Sama przez wiele lat wychowywałam syna. Bywało trudno i beznadziejnie. Pamiętam poczucie bezsilności, rozpaczy, totalnego wyczerpania. Sama miałam ciężką depresję po rozwodzie. Zdarzały się dni, gdy nie miałam siły wstać i iść. Ale miałam przecież dziecko. Dla niego i tylko dla niego - bo dla siebie wtedy nie znaczyłam nic - podniosłam się i wygrałam. Musisz znaleźć w sobie tę siłę. Dla dziecka. Jeżeli stanie się najgorsze i odbiorą Ci córkę, czy syna, musisz dotrwać do ich powrotu, bo… dzieci zawsze wracają do domu. Zawsze. Pamiętaj o tym. I dotrwaj.

Multimedia

Katarzyna Michalak o swojej najnowszej, a zarazem najbardziej emocjonalnej książce Nie oddam dzieci!

Recenzje czytelników (6)
Dodaj recenzję
Autor: Sylwia Węgielewska, recenzja z portalu magicznyswiatksiazki.pl
Nie oddam dzieci!” to powieść, która dogłębnie wzrusza i odciska ślad w sercu oraz pamięci. To historia, której po prostu nie sposób zapomnieć. Opowieść o ludzkim dramacie, bólu, cierpieniu, ale też...
pokaż więcej


Nie oddam dzieci!” to powieść, która dogłębnie wzrusza i odciska ślad w sercu oraz pamięci. To historia, której po prostu nie sposób zapomnieć. Opowieść o ludzkim dramacie, bólu, cierpieniu, ale też przyjaźni, sile miłości i więzach rodzinnych. Najlepsze dzieło Katarzyny Michalak!



 



Cała recenzja na portalu magicznyswiatksiazki.pl


zwiń
Autor: Kasia Jablońska, recenzja z blogu mirabelkowabiblioteczka.blogspot.com 23-04-2015
Zanim zaczniecie czytać tę książkę dobrze się zastanówcie, bo historia Michała i Marty, pochłonie was bez reszty. Wywoła cały wachlarz emocji, od wściekłości, poprzez rozpacz, niedowierzanie,  aż po...
pokaż więcej


Zanim zaczniecie czytać tę książkę dobrze się zastanówcie, bo historia Michała i Marty, pochłonie was bez reszty. Wywoła cały wachlarz emocji, od wściekłości, poprzez rozpacz, niedowierzanie,  aż po wypełniające serce po brzegi współczucie…



Pełna wersja recenzji dostępna na blogu mirabelkowabiblioteczka.blogspot.com


zwiń
Autor: Recenzja z blogu cyrysia.blogspot.com 23-04-2015
To emocjonalna petarda sama w sobie. Dramatyczna, wzruszająca, wstrząsająca, ale jakże prawdziwa. Powinna zawierać ostrzeżenie o treści: ''Przed przystąpieniem do czytania książki należy zawczasu zaopatrzyć się pudełko...
pokaż więcej


To emocjonalna petarda sama w sobie. Dramatyczna, wzruszająca, wstrząsająca, ale jakże prawdziwa. Powinna zawierać ostrzeżenie o treści: ''Przed przystąpieniem do czytania książki należy zawczasu zaopatrzyć się pudełko chusteczek''. Ja wiem na pewno, pozostanie w moim umyśle na bardzo długo, być może i na zawsze. Gorąco polecam!



Pełna wersja recenzji dostępna na blogu cyrysia.blogspot.com


zwiń
Autor: Recenzja z blogu zapatrzonawksiazki.blogspot.com 23-04-2015
Dla mnie „Nie oddam dzieci!” to między innymi przypomnienie, by zważać na słowa, znaleźć czas w biegu życia i nie odkładać rozmowy z bliskimi czy spędzenia z nimi czasu na później, by nie wykonywać swojej pracy...
pokaż więcej


Dla mnie „Nie oddam dzieci!” to między innymi przypomnienie, by zważać na słowa, znaleźć czas w biegu życia i nie odkładać rozmowy z bliskimi czy spędzenia z nimi czasu na później, by nie wykonywać swojej pracy byle jak i trwać do końca. Bo los bywa okrutny i w jednej sekundzie odbiera, to co dla nas najcenniejsze… na zawsze. Powieść, która chwyta za serce i zapada w pamięć na zawsze.



Pełna wersja recenzji dostępna na blogu zapatrzonawksiazki.blogspot.com

 


zwiń
Autor: Recencja z portalu Onet.pl 17-04-2015
"Nie oddam dzieci!" ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny. To książka z rodzaju tych, które u wrażliwych wywołują łzy. Michalak świetnie przedstawia uczucia każdego uczestnika tragedii. Pełna wersja...
pokaż więcej


"Nie oddam dzieci!" ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny. To książka z rodzaju tych, które u wrażliwych wywołują łzy. Michalak świetnie przedstawia uczucia każdego uczestnika tragedii.



Pełna wersja recenzji dostępna na portalu Onet.pl


zwiń
Autor: ejotek Ocena: 4 25-06-2015
Ta książka jest inna. Nie jest słodką obyczajówką, która daje kobietom przyjemne chwile z lekturą. Nie jest hitem, który zdobędzie nagrody. Jest krytykowana, ale ja uważam że mimo wszystko jest potrzebna (i pod tym...
pokaż więcej
Ta książka jest inna. Nie jest słodką obyczajówką, która daje kobietom przyjemne chwile z lekturą. Nie jest hitem, który zdobędzie nagrody. Jest krytykowana, ale ja uważam że mimo wszystko jest potrzebna (i pod tym kątem ją oceniam, jako bardzo dobrą). Jest przestrogą, która może zwróci uwagę choć jednego kierowcy na przydrożny krzyż, na niebezpieczny zakręt, na chwilę gdy noga dociśnie pedał gazu tuż przed nim... Może jednak zwolni i uratuje choć jedno życie... Może choć jedna rodzina nie będzie przeżywała tak ciężkich chwil jak Sokołowscy. Narkotyki, alkohol, nieliczenie się z nikim i co może pieniądz - o tym też przeczytamy w "Nie oddam dzieci".

całość recenzji tutaj: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2015/06/katarzyna-michalak-nie-oddam-dzieci.html
zwiń

Newsletter Chcesz być informowany o nowościach na bieżąco?
Zamów newsletter Wydawnictwa Literackiego