|
Czy zgodziłbyś się z T.S. Eliotem, który twierdził, że Edgar Allan Poe był kimś w rodzaju "wysiedlonego Europejczyka"?
Poe jest zjawiskiem unikatowym. Myślę, że nie jest ani Amerykaninem ani Europejczykiem. Jest jednym z tych rzadkich uniwersalnych artystów, jak choćby Dante. To prawda, że to Europejczycy odkryli i docenili Poego. Amerykanie zawsze bardzo dużą wagę przypisywali do walorów moralnych swoich pisarzy. A Poe nie mieścił się w ogólnie przyjętej moralności...
Biografie Edgara Allana Poe obfitują w nieścisłości, zmyślenia i hipotezy. Czy łatwo jest w tych legendach biograficznych wyłuskać prawdę o jego życiu i śmierci?
Kiedy po raz pierwszy czytałem opowiadania Poego, miałem 15 lat i byłem uczniem szkoły średniej. Zadano nam je jako lekturę obowiązkową. Już we wstępie natknąłem się na passus o tajemniczej śmierci pisarza. Od tej pory ta kwestia bardzo mnie nurtowała. Mam wrażenie, że duża część naszej wiedzy na temat Poego dotyczy bardziej mitu niż człowieka. Ta mitologia jest oczywiście ze wszech miar fascynująca, interesujące są również wielorakie przyczyny jej powstania. Mnie interesował zarówno rzeczywisty Poe, jak i jego legenda. W opowieści o jego śmierci rzeczywistość miesza się z mitem. I zwłaszcza tu ciężko jest rozgraniczyć te dwie kategorie.
Kawaler August Dupin zwykł był mawiać, że prawdy często szuka się w studni, a zwykle leży ona na wierzchu. Gdzie ty szukałeś prawdy o Poem?
Wszędzie, gdzie tylko mogłem! Nie jestem tak dobrym poszukiwaczem jak Dupin, zdarzało mi się więc często schodzić na jakieś mylne ścieżki, zanim trafiłem na właściwe. Zjeździłem całe Stany Zjednoczone. Wybrałem się do Paryża, by szukać źródeł historycznych i bibliograficznych. Najcenniejszych wskazówek dostarczyły mi dziewiętnastowieczne gazety, zwłaszcza te, które zawierały informacje dotąd lekceważone i pomijane.
Kiedyś wspominałeś, że po wydaniu Klubu Dantego skontaktowali się z tobą potomkowie Wadswortha Longfellowa, głównego bohatera tamtej powieści, a zarazem znajomego (w pewnym momencie nawet antagonistę) Poego. Czy podobna sytuacja powtórzyła się także teraz?
Ostatnio poznałem niejakiego Hala Poe. Jest on profesorem religioznawstwa i dalekim krewnym Edgara Allana! Bardzo życzliwie przyjął moją powieść. To było bardzo sympatyczne wsparcie z jego strony. Niestety ani sam pisarz, ani jego rodzeństwo nie pozostawili po sobie potomstwa. Wszyscy żyjący dziś członkowie tej rodziny, pochodzą od jego kuzynostwa. Dlatego to powinowactwo jest już dość znikome. Co zaś się tyczy antagonizmu, o którym wspominasz, mam wielką ochotę poświęcić kiedyś więcej czasu temu zagadnieniu.
To duże wyzwanie dla młodego pisarza napisać drugą powieść odmienną od poprzedniej. Gratuluję, bo to ci się udało! Czy mamy zatem spodziewać się, że trzecia powieść również nas zaskoczy?
Prawdziwym wyzwaniem są czytelnicy i największą gratyfikacja dla mnie jest to, że sięgają po moje książki. Pisanie to również ogromne wyzwanie. To przecież bardzo duże przedsięwzięcie. Moja trzecia powieść nie zerwie z historią. Lubię jednak eksperymentować i nie zamierzam pisać w kółko tej samej książki. Pisanie jest nieprzewidywalną przygodą, bo przecież nawet sam pisarz nie wie, dokąd zaprowadzi go jego opowieść.
Rozmawiała Marta Bartosik
|