Tajemnicza zjawa
"Wznoszący toast"

Raz w północnej, głuchej dobie, gdym znużony siedział sobie
Nad księgami dawnej wiedzy, którą wieków pokrył kurz -
Gdym się drzemiąc chylił na nie, usłyszałem niespodzianie
Lekkie, ciche kołatanie, jakby u drzwi moich tuż.
"To gość jakiś - wyszeptałem. - Puka snadź przy drzwiach mych tuż.
Nic innego chyba już".

Edgar Allan Poe, Kruk (fragment) Tłum. Zenon Przesmycki

Daleki krewny Poego?
Wielbiciel twórczości pisarza?
Członek tajnego stowarzyszenia uczestniczący w rytuale
inicjacyjnym?
Student koledżu płatający psikusa zgodnie z doroczną tradycją?
Członek rodziny od dziesiątków lat kultywującej ten rytuał?

 
 
 
 
 
 

Kim jest tajemniczy nieznajomy odwiedzający grób Edgara Allana Poego "w północnej, głuchej dobie" co roku nocą 19 stycznia (data urodzin pisarza). Pojawia się potajemnie i bezszelestnie niczym widmo - niezmiennie od 1949 roku, kiedy to w Baltimore świętowano setną rocznicę śmierci Poego. Za każdym razem zagadkowy mężczyzna w czarnym płaszczu i kapeluszu - postać jakby żywcem wyjęta z Opowieści niesamowitych! - pozostawia materialny ślad swej wizyty: trzy róże i butelkę koniaku wypełnioną w połowie. Róże - zdaniem Jeffa Jerome'a, kustosza Muzeum Edgara Allana Poego w Baltimore - symbolizują postać pisarza oraz dwie najważniejsze w jego życiu kobiety: żone Wirginię i jej matkę Marię Clemm. Znaczenie koniaka pozostaje niejasne. Dało jednak początek imieniu tajemniczego nieznajomego. Nazwano go "Poe Toaster", czyli Wznoszący toast do Poego". Zimą 2001 roku pozostawił na grobie także karteczkę związaną z aktualnym wydarzeniem: meczem miejscowej drużyny Kruków (nazwa od tytułu wiersza Poego!) z Gigantami z Nowego Jorku. Napis na karteczce był następujący: "Giganci z Nowego Jorku. Ciemność i upadek przejmują władzę nad wszystkim. Kruki z Baltimore. Odniosą tysięczne rany". Czyżby zatem "Wznoszący toast" był kibicem Kruków?...

 
© 2006 Matthew Pearl. Autorka zdjęć Sigrid Estrada.
Oryginalny projekt graficzny Chris Costello
www.costelloart.com